Dominika Zaręba i Tomasz Ostrowski

 

MONGOLIA - NIE TYLKO STEP

(wyprawa lato’98)

 

 

Mongolia kojarzy się głównie ze stepem. Tymczasem podczas naszej dwumiesięcznej podróży przekonaliśmy się o bogactwie i różnorodności krajobrazu, przyrody i kultury krainy Czyngis-chana. Ten z pozoru "trawiasty monolit" okazał się krainą kwiecistych łąk, modrzewiowej tajgi, krystalicznych jezior, piaszczystych wydm, żwirowych obszarów Gobi, skalistego Ałtaju z pojedynczymi wyspami ośnieżonych szczytów. Kolorystyki krajobrazom dodawały lamajskie klasztory z panującą w nich specyficzną atmosferą skupienia i podniosłości, zapachem palonych trociczek oraz dźwiękami dzwonków i gongów. Gościli nas Buriaci i Darchaci z północnej Mongolii, hodowcy reniferów i wyznawcy szamanizmu z Gór Sajańskich, pustynni nomadzi - pasterze wielbłądzich stad. Wszystkim im (szczególnie Gambataarowi, Tomorsuchowi, Naranchu, Oyunbileg i Sarantuji) serdecznie dziękujemy.   

 

 

I.  PRZYGOTOWANIA

 

1. Przewodniki, mapy, słowniki

Jedynym w miarę kompleksowym przewodnikiem po Mongolii jest obecnie pozycja z serii Lonely Planet Guide Book (dostępna jedynie w języku angielskim) pt. "Mongolia" (16 USD - edycja z 1997 roku). Niestety przewodnik ten jest dość pobieżny, niedokładny, zawierający wiele zdezaktualizowanych informacji. Autorzy zwiedzający Mongolię wynajętym samochodem terenowym nie uświadczyli jazdy publicznymi środkami transportu (autobusami, zbiorowymi samochodami) - nie można więc z ich opisu dowiedzieć się wiele o realiach podróżowania po kraju, o możliwościach wynajmu UAZ-ów poza Ułan Bator, a także o sposobach zorganizowania sobie konnej lub wielbłądziej eskapady. Jeśli chodzi o mapy, to w Ułan Bator można kupić fizyczną mapę kraju za 6,3 USD oraz mapy poszczególnych ajmaków (18 map po około 1,25 USD za sztukę). Szukać ich trzeba w księgarniach, na stoiskach przy pasażu (Хyдалдааны Гудамж) w centrum miasta. W Polsce warto zakupić mapę obejmującą trasę Kolei Transsyberskiej. Mały słownik polsko-mongolski wydany w niewielkim nakładzie przez Uniw. M. Curie-Skłodowskiej w Lublinie w 1992 roku jest jedyną dostępną pozycją tego typu. W Ułan Bator kupić można (na wspomnianym wyżej pasażu) słowniki: angielsko-mongolski czy rosyjsko-mongolski; obydwa za około 10-15 USD.

 

2. Formalności wizowo-paszportowe

Na Białoruś i do Rosji wjechać można na podstawie wizy (50 USD), voucheru, zaproszenia lub pieczątki AB. Do pierwszego z tych państw dostać się można także na podstawie jedynie voucheru zakupionego na granicy, a ponieważ nie ma kontroli paszportowej między Białorusią a Rosją, powinno się dojechać bez dodatkowych kontroli aż do Mongolii (pewna para z Polski posiadając jedynie voucher na Białoruś i wizę do Mongolii, przejechała trasę Warszawa - Ułan Bator i z powrotem, a dopiero przy powrocie do Polski zapłaciła białoruskim celnikom niewielką łapówkę).

Od Polaków wjeżdżających do Mongolii zwykle wymaga się wizy lub zaproszenia. Standardowa wiza wystawiana jest na 30 dni w Ambasadzie w Warszawie (02-516 Warszawa, ul. T.Rejtana 15/16) i kosztuje 30 USD  (czas oczekiwania ok. 7 dni; ekspresowo za 50 USD można ją wyrobić w ciągu jednego dnia; maksymalny czas wizy turystycznej wynosi 90 dni). Voucher wystawia mongolskie biuro podróży w Warszawie (jego adres: Bogdpol , ul. Widok 19/186, 00-026 Warszawa, tel: 826-57-06). Zdobywany "od ręki" voucher, będący niejako ekwiwalentem zaproszenia, kosztuje 30 USD i pozwala na krótkie pobyty w Mongolii. Jeśli mamy wizę wystawioną tylko na 30 dni i w Mongolii okazuje się, że chcemy zostać dłużej - to należy ją przedłużyć w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Ułan Bator (szary, okrągły budynek naprzeciwko Placu Suche Batora, wejście od tyłu, otwarte pn-pt - 9.30-12.00). Taka "przyjemność" kosztuje 15 USD za kolejny tydzień pobytu i 2 USD za każdy następny dzień. Na przedłużenie trzeba czekać ok. tygodnia. Aby oszczędzić sobie tego typu "urzędowych" kłopotów najlepiej wszystkie sprawy formalne załatwić jeszcze przed wyjazdem z kraju.

Jeśli mamy w Mongolii znajomego, to może on przysłać zaproszenie wystawione na maksimum 90 dni, napisane na specjalnym formularzu i podbite urzędową pieczęcią. Zaproszenia takie wystawiane są w Urzędzie o mongolskiej nazwie Иргзний Буртгзл Мзлззллийн Улсын Тов w Ułan Bator. Jest to również miejsce, w którym turysta zagraniczny po przyjeździe do Mongolii powinien się zarejestrować. Taki obowiązek istnieje oficjalnie, ale mało który z turystów go dopełnia. Rzadko też jest to kontrolowane.

 

3. Zabezpieczenia medyczne

Kolejną istotną czynnością przygotowawczą jest zabezpieczenie się przed ewentualnymi zachorowaniami w czasie podróży: przejście szczepień ochronnych, skompletowanie apteczki itp. W Mongolii najbardziej powszechne choroby zakaźne to: żółtaczka typu A i B, cholera, tyfus. Przydatne są pastylki do oczyszczenia wody lub ewentualnie jodyna (w tutejszych wodach występuje mongolska odmiana ameby). 

                Stan sanitarny obiektów noclegowych i gastronomicznych pozostawia wiele do życzenia, a tradycyjny sposób częstowania ajrakiem (sfermentowane kobyle mleko) czy archi (mongolska wódka), gdzie wszyscy piją z jednej miski, zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na którąś z tutejszych chorób zakaźnych. My, żeby nie pozostać gołosłownym, łapiemy w ten zapewne sposób wirusa żółtaczki pokarmowej typu A, co jedno z nas odchorowuje w kolei transsyberyjskiej, a drugie już w kraju w szpitalu. W Mongolii na pomoc w przypadku tego typu chorób liczyć możemy jedynie w stolicy. Najlepszym szpitalem jest tu klinika nr 1 zbudowana przez Koreańczyków (vis a vis hotelu Ulaanbaatar).

 

4. Niezbędny ekwipunek turystyczny

Do przydatnych, a zarazem nieosiągalnych na miejscu, elementów sprzętu turystycznego należy zaliczyć: namiot, butle gazowe (brak drzewa w większości terenów kraju), kompas oraz strój nieprzemakalny i przeciwwietrzny. Jeśli odwiedzamy Mongolię latem, to liczyć się trzeba z dużą rozpiętością temperatur (od 35 stopni na Gobi w ciągu dnia po 5-8 stopni nad Jez. Chuwsguł), przydaje się więc zarówno podkoszulek z krótkim rękawem, jak i ciepły sweter.

Dla fotografujących na materiale diapozytywowym istotna będzie informacja, że slajdy są w Mongolii nieosiągalne, podobnie jak i większość osprzętu fotograficznego, w tym również filtry UV i polaryzujące, które mogą się okazać bardzo przydatne.

Nie wolno zapomnieć o drobnych prezentach, którymi odwzajemniamy się  za gościnę, poczęstunek czy nocleg w jurtach i czumach: papierosy, zapalniczki, scyzoryki, naklejki, naszywki, przypinki itp.

Wegetarianie, jeśli chcą przeżyć, powinni zabrać ze sobą spore zapasy soi w najróżniejszej postaci, przyprawy, müsli, budynie, kaszki (mleko łatwo dostępne), suszone owoce itp.     

II.  PRZEJAZD (TAM I Z POWROTEM)

 

Są dwie możliwości przejazdu koleją między Polską a Mongolią. Pierwsza, wygodniejsza - przez Białoruś i Rosję (trasa północna), a druga, ciekawsza - przez Ukrainę, Rosję, Kazachstan i Chiny (trasa południowa).

 

TRASA PÓŁNOCNA

 

1.   Dojazd

 

Trasa*

Czas przejazdu

rodzaj wagonu kolejowego**

cena

(w USD)***

Kraków-Warszawa-Terespol

5 h + 2,5 h

II kl., posp.

11,5

Terespol-Brześć

1,5 h

Obścij

1,5

Brześć-Moskwa-Irkuck

17 h + 90 h

Płackartnyj

72

Irkuck-Nauszki

ok. 15 h

Płackartnyj

25

Nauszki-Suche Bator

1 h

Kupiejnyj

7,5

Suche Bator - Ułan Bator

10 h

Obścij

4

 

 

RAZEM (w USD):

121,5

 

*Nasza trasa przebiegała nieco inaczej, gdyż między Irkuckiem a Nauszkami robiliśmy postój nad Bajkałem oraz próbowaliśmy (bez rezultatu) przejechać do Mongolii przez przejście graniczne w Kjachcie (opis w dziale "Trasa podróży"). Przedstawiona powyżej trasa jest najbardziej optymalną, pod względem finansowym, opcją.            

 

** W Rosji  i w Mongolii spotkać można kilka rodzajów wagonów: "obścij" - miejsca siedzące bez miejscówek, "płackartnyj" - miejsca leżące z miejscówką w wagonie bez przedziałów, "kupe" lub "kupiejnyj" - miejsca leżące z miejscówką w 4-osobowych przedziałach.

 

 ***Ceny biletów zakupowanych w kasach biletowych dla turystów zagranicznych tzw. kasach "Inturistu" (w Brześciu czy Moskwie) są wyższe od tu podanych. Dlatego trzeba postarać się kupić bilet w cenie jak dla krajowców. W Brześciu można to zrobić tylko nocą, gdy kasy "Inturistu" są zamknięte (warto tam kupić bilet bezpośrednio do Irkucka, gdyż w Moskwie szansa na zakup biletu poza kasami "Inturistu" jest niewielka). Czasem udaje się namówić miejscowego Rosjanina, by zakupił nam bilet na rosyjski paszport, ale coraz trudniej o takie kombinacje. Przy wsiadaniu do pociągu kontrolują paszport i bilety na rosyjskie dokumenty mogą nie zostać zaakceptowane.

 

2. Powrót

 

 

Trasa

Czas przejazdu

rodzaj wagonu kolejowego

cena (w USD)

Ułan Bator - Moskwa

96 h

Kupiejnyj

130 (110 gdy leg. ISIC)

Moskwa-Warszawa-Kraków

22 h

Kuszetka + ekspress

55 (50 dla stud.)

 

 

RAZEM (w USD):

185 (160)

               

                Bilety na kolej transsyberyjską do Moskwy (tylko wagony "kupe") można nabyć kilka dni przed odjazdem w Kasie Międzynarodowej znajdującej się w żółtym budynku z napisem "International Ticket Office" (zaledwie kilkaset metrów od dworca kolejowego). Kasa otwarta jest od poniedziałku do piątku w godzinach 9-13 i 14-17, w sobotę - krócej. Z Ułan Bator do Moskwy odjeżdżają 3 pociągi na tydzień: w poniedziałek - rosyjski, w czwartek - chiński, a w sobotę - mongolski.

                Bilet z Moskwy do Brześcia kosztuje w kasie "Inturistu" 35 USD w wagonie "kupe". Jeśli pociąg jedzie bezpośrednio do Warszawy, można przed Brześciem zakupić miejscówkę u polskiego kuszetkowego (na Białorusi jest niższa taksa niż już po przekroczeniu granicy),      a w Terespolu bilet u wsiadającego tam konduktora (całość za ok. 10 USD).Tańszą opcją powrotu z Moskwy jest przejazd "płackartnym" do Brześcia, a tam przesiadka na pociąg do Terespola, gdzie czeka kolejna przesiadka na pociąg do stolicy.

                Ponieważ w Moskwie bilety kupuje się w kasach międzynarodowych ("Inturist"), z czym wiąże się ich wysoka cena, więc aby zminimalizować koszty przejazdu, można zakupić bilet na "obścij" jedynie do Orszy (pierwsza stacja na Białorusi). Stamtąd już za białoruskie ruble i według stawek dla Białorusinów dojechać można do Mińska, potem Brześcia, Terespola i stąd dalej już za złotówki.

 

TRASA POŁUDNIOWA

 

                Drugą opcją przejazdu do lub z Mongolii jest trasa prowadząca z Przemyśla na Ukrainę (Lwów-Kijów-Charków), przez część Rosji (Rostów-Astrachań), Kazachstan (przez Ałma Atę) do Chin (Urumqi-Hohhot-Jining lub Urumqi-Pekin) i stąd do Ułan Bator przez przejście w Erlian. Spotkaliśmy turystów, którym powrót tą trasą z Mongolii do Europy zajął 2 tygodnie i wyniósł 150-200 USD. Powyższa trasa wymaga wielu przesiadek i jest bardziej męcząca od "trasy północnej". Przejeżdża się aż przez 5 granic i na każdej z nich, aby zmniejszyć koszty kupuje się bilety jedynie do najbliższej miejscowości za granicą. Dopiero tam za walutę tego kraju nabywa się bilet na dalszą podróż. Jeśli zaś chodzi o potrzebne Polakom na tej trasie wizy to:

ˇ       Na Ukrainę - voucher albo tzw. "opłata graniczna",

ˇ       W Rosji - wiza (voucher, zaproszenie) lub wspomniana już pieczątka AB,

ˇ       Do Kazachstanu nie potrzeba Polakom wiz ani zaproszeń,

ˇ       Do Chin potrzebna jest wiza - w Polsce kosztuje ona ok. 50 USD (Ambasada Chin: 02-628 Warszawa, ul. I.Krasickiego 10), a w Mongolii wystawiana jest Polakom za darmo (Ambasada w Ułan Bator, ul. Sambu; tydzień oczekiwania, potrzebne 1 zdjęcie).

 

 

III.  MONGOLIA - INFORMACJE OGÓLNE

 

1.   Wybór czasu podróży

 

Najlepszym okresem do zwiedzania Mongolii jest oczywiście lato (od czerwca do września). Lipiec jest miesiącem deszczowym (co odczuwa się szczególnie w północnej Mongolii - warto tam może wybrać się w sierpniu lub wrześniu), natomiast we wrześniu bywa już zimno (zwłaszcza w regionach górskich i na Gobi - temperatury tam schodzą poniżej zera). Na Gobi występuje znaczna dobowa amplituda temperatur - należy spodziewać się zarówno upałów (w ciągu dnia), jak i nocnych przymrozków.   

 

 

 

 

 

2. Przejścia graniczne

 

 Do Mongolii turyści zagraniczni mogą wjechać jedynie przez dwa kolejowe przejścia: Nauszki (Rosja) oraz Erlian (Chiny). Wszystkie pozostałe przejścia graniczne otwarte są jedynie dla ludności miejscowej.

 

3. Rejestracja w Mongolii

 

Oficjalnie każdy turysta po przybyciu do Mongolii ma obowiązek dokonać rejestracji w ciągu 10 dni od przyjazdu. "Załatwić" ją można "od ręki" w urzędzie Иргзний Буртгзл Мзлззллийн Улсын Тов w dzielnicy Suche Bator (szary budynek z niebieskimi oknami, II piętro, Registration Office for Foreign Citiziens, dojazd autobusami 3 i 16). Trzeba mieć 1 zdjęcie i wykupić opłatę skarbową w banku na parterze budynku za niecałego dolara. Mimo że obowiązek rejestracji dotyczy wszystkich turystów, wielu spośród nich nie dopełnia go i nie ponosi z tego powodu żadnych konsekwencji.  

 

4. Transport publiczny

 

Koleją dojechać można na wschodnią część pustyni Gobi (z Ułan Bator do Sajnszand i potem do Dzuun Bajan). Codziennie o 12.40 jest pociąg do Sajnszand, ale z Sajnszand do Dzun Bajan kolej kursuje tylko 2 razy w tygodniu.

                Komunikacja drogowa (autobusy i prywatne samochody zabierające pasażerów) w Mongolii zorganizowana jest "promieniście", co oznacza że wszelkie autobusy jadące ze stolic ajmaków kierują się wyłącznie do i z Ułan Bator. Jeżeli zatrzymują się w stolicach innych ajmaków, to tylko w przypadku gdy te są po drodze do miasta-centrum. Na przykład autobus Ałtaj - Ułan Bator przejeżdża też przez stolice dwóch innych ajmaków: Bajanchongor i Arwajcheer, a autobus z Czojbałsan przez Ondorchaan. Gdy jednak dwa miasta nie są położone na wspólnej linii łączącej je ze stolicą kraju, zwykle nie ma między nimi żadnej łączności drogowej. Tak jest choćby w przypadku Dałandzadgad i Arwajcheer, które dzieli ledwo 377 km, czy Cecerleg i Murun oddalonych od siebie o 413 km. Stanowi to prawdziwą zmorę turystów indywidualnych, którzy podróżując pomiędzy tak usytuowanymi miastami, muszą nieraz dwukrotnie nadkładać drogi. Jedyną bowiem opcją jest przejazd z przesiadką w Ułan Bator, nieraz znacznie oddalonym od miejsca naszego aktualnego pobytu. W lepszej sytuacji jest grupa osób, która może pozwolić sobie na wynajęcie UAZ-a (więcej o tym w dziale "Trasa podróży").

                W Ułan Bator autobusy odjeżdżają z dworca  przy ulicy Konstytucji. Godzina odjazdu jest jedna dla wszystkich niezależnie od kierunku - 8.30. W praktyce oznacza to, że należy być na dworcu około 7-7.30, aby "zdobyć" miejsce w autobusie, przy czym wyjazd następuje zwykle dopiero między 9-tą a 10-tą. Do szeregu miejscowości autobusy kursują raz bądź dwa razy w tygodniu - dlatego dobrze jest wcześniej zapoznać się z rozkładem jazdy (w budynku dworca - wejście z boku, od południowej strony) i zaplanować sobie zgodnie z nim trasę. Uniknąć wtedy można kilkudniowych oczekiwań. Innym sposobem ich uniknięcia jest znalezienie "masziny" jadącej w potrzebnym kierunku. Samochody zabierające pasażerów każdego dnia odjeżdżają do wielu miast Mongolii. Są one nieco droższe od autobusów, lecz dojeżdżają do celu znacznie szybciej. Najdalszymi punktami, do których dociera komunikacja publiczna z Ułan Bator (bez przesiadki) to: Chojbałsan na wschodzie, Murun na północy, Dałandzadgad na południu i Ałtaj na zachodzie kraju.

                 Za przelot samolotem cudzoziemcy płacić muszą wygórowane ceny (3-4 razy wyższe od cen dla Mongołów, np. bilet z Ałtaj do U.B. dla "tubylca" kosztuje 30 USD, a dla turysty spoza Mongolii aż 110 USD). Mimo deklarowanej w informatorze ISIC zniżki 50 % na przeloty krajowe, mongolskie linie lotnicze MIAT nie uznają żadnych zniżek na podstawie tych legitymacji. Jeśli mimo tego chce się skorzystać z usług MIAT, warto od razu po przyjeździe do Mongolii dowiedzieć się w które dni latają samoloty - można to zrobić jeszcze w Ułan Bator lub w innej stolicy ajmaku na lotnisku. Lotniska położone są zwykle kilka kilometrów za miastem, czasem jednak punkty sprzedaży biletów lotniczych znajdują się w centrum miasta (oprócz Ułan Bator sytuacja taka jest np. w Murun).

 

5. Realia podróżowania po kraju

 

W całej Mongolii jedynie około 900-1000 km dróg stanowią trasy asfaltowe. Składają się na nie drogi odchodzące od stolicy kraju: do Arvajheer (430 km), plus około 30 km za Arwajcheer, na północ (ok. 100 km), do pobliskich miejsc i miejscowości np. Terejdż, Dzuunmod oraz trasa łącząca Darchan z Erdenet. Pozostałe "autostrady" Mongolii to trakty wyjeżdżone w stepie przez samochody, kamieniste i pyliste, pełne dziur i wądołów. Często przecinają one koryta rzeczne, które po deszczach wypełniają się czasowo wodą, często też prowadzą wprost przez rzeki i strumienie. Autobus przemierza taką trasę z prędkością 20-30 km/h, w środku unosi się pył pomieszany z dymem papierosów, które Mongołowie palą nawet podczas tankowania benzyny. Na większych wertepach autobus tak podrzuca, że pasażerowie wylatują jak z katapulty nawet na metr w górę, po czym lądują na sobie nawzajem (szczególnie dotyczy to siedzeń z tyłu pojazdu). Bagaże podczas takich podrzutów cierpią nie mniej, dlatego nie należy w nich zostawiać np. aparatu fotograficznego. Po drodze czekają nas liczne "atrakcje" jak choćby utknięcie autobusu w głębokim błocie, z którego trzeba go wspólnie wypychać, i którym większość pasażerów jest wkrótce upaprana od stóp do głów, poza tym przekraczanie rzek i strumieni, nie zawsze kończące się sukcesem itp. Gdy autobus przypadkiem znajdzie się na środku rzeki, woda wlewa się pod drzwiami, jest ciemna noc i jesteśmy kilkaset kilometrów od najbliższego miasta nie należy wpadać w panikę, lecz, wzorem Mongołów, spokojnie przekładać bagaże z podłogi na niezalane jeszcze wodą siedzenia. Potem trzeba czekać, aż któryś z kierowców przedrze się przez wodę sięgającą mu po pachy do brzegu i dotarłszy do pobliskich jurt sprowadzi pomoc. I może się zdarzyć, jak było w naszym przypadku, że nim uzmysłowimy sobie co w Mongolii oznacza właściwie określenie "pobliska jurta" (odległa o 20, 30 a może 50 km?), nadjedzie nagle ogromny ZIŁ, który wyciągnie autobus na brzeg. Po wylaniu zeń wody i osuszeniu podłogi rusza się dalej - aż do następnej "wpadki". Nie musi to być tym razem błoto czy rzeka, ale np. awaria autobusu, czy lepiej jeszcze, szereg takich awarii. Autobusy i samochody w Mongolii psują się bez przerwy, a pękanie opon i dętek jest szczególnie powszechne. W związku z tym wszystkim, a także z okresowymi brakami benzyny (szczególnie zachodnia Mongolia), podróż, która miała trwać dobę, może wydłużyć się do dwóch czy nawet trzech.

                Mimo niewygody podczas jazdy mongolskimi autobusami, warto przeżyć taką podróż choćby raz, a to szczególnie ze względu na możliwość bliższego poznania tutejszej ludności i poczucia atmosfery prawdziwej Mongolii. Rozmowy, wzajemne poczęstunki, a przede wszystkim wspólne śpiewy trwające nieraz godzinami - to właśnie tworzy niepowtarzalny klimat takiej jazdy, którego nie zaznamy płacąc pięć dolców za występ grupy folklorystycznej w sali teatralnej. Zwykle w autobusie znajdzie się ktoś mówiący po rosyjsku, a nam raz zdarzyło się nawet spotkać jegomościa władającego językiem angielskim. W Mongolii szczególnie przydaje się znajomość języka rosyjskiego i cyrulicy, którym to alfabetem posługują się Mongołowie od rewolucji 1921 roku. Czytając wyrazy napisane "bukwami", nie rozumiemy ich co prawda, ale gdy raz poznamy co znaczą, łatwiej je możemy zapamiętać. Nawet bowiem znajomość kilkunastu słów mongolskich wystarcza, aby wspomagając się gestami czy schematycznymi rysunkami, odbywać wielogodzinne dyskusje z Mongołami. Wielu z tych, którzy znają rosyjski, niezbyt chętnie go używa, traktując jako język narzucany siłą przez wieloletniego okupanta (coś o tym wiemy i my Polacy).

 

6. Wynajem samochodów, koni, wielbłądów

 

                Generalnie w Mongolii nie ma problemów z wynajęciem UAZ-ów, lecz tylko w przypadku gdy planujemy podróż w obrębie danego ajmaku. Cena jest stosunkowo ujednolicona w całym kraju (0,25 USD/km) choć w niektórych regionach, tych mniej popularnych, można znaleźć kierowcę za 0,2 USD/km, natomiast na obszarach najczęściej odwiedzanych przez turystów ceny dochodzą do 0,3-0,4 USD/km (Uwaga: w Mongolii bardzo trudno się targować!). Zawsze kiedy wynajmujemy samochód, musimy zapłacić kierowcy również za drogę powrotną. Wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja, gdy właściciel UAZ-a akurat wybiera się w pożądanym przez nas kierunku i zabiera nas niejako przy okazji, dzięki czemu skłonny jest do negocjacji dotyczących ceny (sytuacje takie są dość częste, gdy wyruszamy ze stolicy ajmaku, a celem naszym jest jedna konkretna wioska w jego obrębie). Gorzej, gdy chcemy odwiedzić kilka oddalonych od siebie miejsc lub w ogóle dostać się do innego ajmaku - wtedy wynajmujemy samochód na tradycyjnych warunkach. 

                Popularną formą zwiedzania atrakcyjnych regionów Mongolii są wyprawy konne. Ceny wynajmu tych zwierząt i opłat dla przewodnika wahają się w zależności od regionu i czasu trwania wycieczki. Średnio płaci się 5-10 USD dziennie za wynajem konia pod wierzch i jucznego (jeden dla 2-3 osób). Dodatkową opłatę pobiera przewodnik: ok. 8-10 USD dziennie.

Za wynajem wielbłądów żąda się w regionach turystycznych nawet do 25 USD za dzień (zwykle turyści biorą te zwierzęta tylko na parę godzin). Warto w tym celu zwrócić się jednak bezpośrednio do nomadów-hodowców wielbłądów (unikając w ten sposób pośredników narzucających wysokie marże), gdzie cena dziennego wynajęcia wielbłąda wynosi ok. 5 USD oraz dodatkowo 4-5 USD za przewodnika.

 

7. Zakwaterowanie i wyżywienie

 

Noclegi:

Hotele w Mongolii są jak na Azję i oferowany standard dosyć drogie (5-30 USD za osobę). Korzysta się z nich jedynie w większych miastach. "Na stepie" liczyć trzeba na własny namiot lub na gościnę w jurcie.

Wyżywienie:

                Zaspokoić głód można w guanzach - tanich jadłodajniach, których nie brakuje ani w miastach, ani poza nimi. Na stepie stanowią je zbiorowiska drewnianych bud lub czasem pojedyncze jurty, gdzie za około 0,6 USD serwowana jest ciepła strawa, a za dziesiątą część tej sumy miseczka solonej herbaty z mlekiem. Zwykle menu przydrożnych barów stanowi baranina z "domowym" (czy raczej "jurtowym") makaronem, rosół z kośćmi, chuuszury (placki z mięsem) oraz bozy (pierogi z mięsem gotowane na parze). Zwykle przy guanzach stoi kilka kiosków ze słodyczami, papierosami, piwem, napojami gazowanymi, itp. Oprócz posiłków w guanzach, zjeść też coś można na stacjach benzynowych, gdzie mongolskie kobiety i dzieci sprzedają herbatę z termosów oraz przyniesione w koszach jedzenie: zwykle bozy lub chuszury (0,1 USD za sztukę).

                Ponieważ wszystkie serwowane potrawy to dania mięsne, więc wegetarianie mają tu nie lada kłopot. Prosić oni mogą w guanzach o przygotowanie jakiegoś posiłku bez mięsa. Tak naprawdę liczyć możemy jedynie na mleko z makaronem (i to najlepiej samemu podsunąć im ten pomysł). Przydatna może być w takich chwilach umiejętność zadania następującego pytania: "Болно хийx хоол махгyй" ("Czy można/możecie zrobić jedzenie bez mięsa")?

                Gdy chce się kupować produkty spożywcze i samemu przyrządzać z nich posiłki trzeba wiedzieć, że:

ˇ       poza Ułan Bator ilość produktów znacznie maleje, natomiast ich cena rośnie (dotyczy to szczególnie produktów importowanych zza granicy). Na prowincji nie ma więc zwykle produktów "instant", serków topionych, margaryny, a także warzyw i owoców; nie brakuje za to przetworów mlecznych i mięsa.

ˇ       najtaniej można zrobić zakupy spożywcze na miejskich targowiskach (ceny niższe, większy wybór).

Ceny niektórych towarów na targowisku:

Chleb

0,25 USD

zupki chińskie

0,1-0,15 USD

dżemy (głównie polskie)

0,8-1 USD

Czekolada do smarowania

1,2 - 1,5 USD

serki topione (okrągłe pudełko)

ok. 1 USD

Herbata

0,3 - 1 USD

Margaryna

0,8-1,5 USD

cukier

(1 kg) 0,5 USD

ryż (1 kg)

0,4-0,5 USD

wódka archi (0,5 l)

2,3 - 3 USD

ryżowe piwo chińskie (0,65 l)

0,4 USD

jabłka, arbuzy, ogórki, cebula

0,4-0,8 USD

śliwki, arachidy, pomidory

1,2-1,6 USD

 

8.   Pamiątki z Mongolii

 

O zakupie pamiątek warto pamiętać, podróżując po prowincji kraju, gdzie często udaje się kupić coś oryginalnego, a ceny są niższe niż te oferowane w stolicy (szczególnie warto rozejrzeć się za nimi w Dałandzadgad - patrz "Trasa podróży"). W Ułan Bator najtaniej można kupić pamiątki w domu towarowym przy ulicy Eнx Taйваны Гудамж (w specjalnych sklepach z souvenirami dla turystów często obowiązują ceny w dolarach). Średnie ceny najbardziej popularnych pamiątek z Mongolii to:

 

jedwabne woreczki

2-3 USD

obrazki akwarelowe

2-5 USD

mong. kości do gry

5-10 USD

mong. karty do gry

8 USD

tradycyjne czapki (ze szpicem)

8-10 USD

drewniane siodło mong.

15-30 USD

jedwabne materiały

10-20 USD za 1 m

miseczka do archi

10-20 USD

maska buddyjska

20-30 USD

instrument morin chuur

100 USD

tradycyjny łuk + strzały

240-500 USD

 

9. Obszary prawnie chronione

 

                Parki narodowe, obszary ścisłej ochrony i rezerwaty przyrody rozsiane są po całej Mongolii, chroniąc najcenniejsze przyrodniczo tereny kraju. Tych 26 obszarów chronionych zajmuje łącznie 8 % powierzchni kraju (stanowiąc blisko połowę powierzchni Polski!). Turyści mogą je zwiedzać po uiszczeniu przy bramie wjazdowej lub w dyrekcji danego parku opłaty w wysokości 1,2 USD/dzień plus dodatkową opłatę za samochód. Brak znakowanych szlaków, schronisk turystycznych, itp. powoduje, że przepisy są znacznie bardziej liberalne niż w Europie. Można więc wędrować swobodnie (z wyjątkiem strefy przygranicznej), rozbijać namioty (50 metrów od wody), palić ogniska (jeśli to możliwe wybierać miejsca po dawnych paleniskach), itp.

 

10. Kurs walutowy

 

Kurs lato’98 : 1 USD = 845-855 T (tugriki)

Najbardziej korzystny kurs znaleźć można w kantorze w Ułan Bator przy pasażu Хyдалдааны Гудамж (lub - na własne ryzyko - u "koników" pod targowiskiem). W bankach stolicy i innych miast kurs jest mniej korzystny (1 USD = 800 T). Często na prowincji są kłopoty z wymianą pieniędzy, a prawie nikt tam nie przyjmie zapłaty w dolarach. Ciekawostką jest fakt, że w bankach poza stolicą można się targować przy zakupie tugrików (np. w Cecerleg udało się nam wytargować 830 tugrików, z proponowanych 800 tugrików za dolara). 

 

 

IV.  TRASA PODRÓŻY

 

Przejazd Kraków - Irkuck (6 dni)

Wyjeżdżamy z Krakowa pospiesznym do Warszawy o godz. 9.50. W Warszawie po 2,5-godzinnym oczekiwaniu wsiadamy do pociągu do Terespola o godzinie 17.35. Na miejscu jesteśmy ok. 20.00. Białoruskim pociągiem (godz. 22.32) przejeżdżamy granicę polsko-białoruską docierając do Brześcia około północy naszego czasu (zmiana czasu + 1 h). Tu za dolary kupujemy w kasie dla "tubylców" bilety wraz z miejscówkami do Irkucka z przesiadką w Moskwie. Odjeżdżamy o 2.10, by o 19.15 znaleźć się w Moskwie (zmiana czasu w stosunku do polskiego + 2 h) na Dworcu Białoruskim. Stąd "brązową" linią metra (tworzącą pętlę wokół centrum miasta) dostajemy się do stacji Komsomolskaja (4 przystanki), przy której znajduje się Dworzec Jarosławskij. Stąd właśnie ruszają pociągi na wschód!

                Podróż z Moskwy do Irkucka trwa ok. 4 doby. Pociąg przejeżdża przez południową Syberię, zatrzymując się w głównych miastach na 5-15 min. (dokładny rozkład jazdy wisi w każdym wagonie, godziny podawane są wg czasu moskiewskiego). Na stacjach u "babuszek" rosyjskich kupić można za ruble prowiant: pierożki z kapustą, z ziemniakami, chleb, warzywa, nabiał, piwo. W każdym wagonie znajdują się samowary z wrzątkiem dostępnym 24 h na dobę - przydają się zupy "chińskie" i wszelkie produkty "instant".

                 Do Irkucka przyjeżdżamy o godzinie 10-tej czasu lokalnego (różnica czasu w stosunku do Moskwy wynosi +5h, w stos. do Polski +7h). Uwaga:  na dworcach w całej Rosji godziny odjazdów i przyjazdów pociągów podaje się wg czasu moskiewskiego.

 

Irkuck

                Warto zatrzymać się w Irkucku przynajmniej kilka godzin. Plecaki zostawiamy w przechowalni bagażu przy dworcu (ok. 1 USD). Podjeżdżamy tramwajem nr 1 do centrum (bilet całodzienny 0,3 USD). Do centrum można też dojść pieszo w około 20 minut: trzeba przejść przez most na Angarze (patrz mapka nr 1).

                Zwiedzamy miasto - szczególnie ciekawe drewniane 2- i 3-kondygnacyjne domy o konstrukcji zrębowej z XVIII i XIX wieku, które tworzą całe dzielnice. Postawione zostały w okresie, gdy miasto "bogaciło się na srebrze". Największe skupiska drewnianych domostw znajdują się w okolicy ulic Timiriażiewa i Dzierżyńskiego oraz przy skrzyżowaniu pierwszej z tych ulic z ulicą Dekabriskih Sobitij. Warto zobaczyć również cerkwie Irkucka, a wśród nich chyba najładniejszą: cerwkiew Kriestowozdwiżienskaja. Spragnieni kontaktu z Polakami mogą udać się do polskiego kościoła neogotyckiego przerobionego obecnie na filharmonię (w kaplicy odbywają się jednak msze - raz w tygodniu po polsku) na ul. Suche Batora. 

 

Mapka nr 1   Plan Irkucka

 

Przejazd Irkuck-Sljudjanka-Ułan Ude (14 h)

                Przejeżdżamy pociągiem osobowym (obścij) z Irkucka (odjazd: 17.50 czasu lokalnego, 12.50 czasu mosk.) do Sljudjanki nad Bajkałem. Trasa ta jest bardzo atrakcyjna krajobrazowo: przecina góry porośnięte gęstą tajgą, miejscami otwiera się z niej widok na jezioro Bajkał, którego samym brzegiem potem prowadzi. Po ponad 3,5 godzinach docieramy do Sljudjanki. Tam nie udaje nam się kupić biletów na pociąg do Suche Bator czy choćby Nauszek (wielu mongolskich handlarzy podróżuje ta trasą). W rezultacie "łapiemy" pociąg o 1-szej w nocy (czas lok.) jadący do Ułan Ude, gdzie przybywamy o 7 rano (czas lok.).

 

Ułan Ude - stolica Buriacji

                Z dworca do centrum miasta jest ok. 20 minut piechotą. Na Placu Sowietów stoi największa na świecie granitowa głowa Wodza Rewolucji. Głowa Lenina liczy sobie ok. 7 metrów wysokości i wspiera się na dwuczłonowym cokole. Ledwo 6 km od Ułan Ude znajduje się godny obejrzenia skansen z zabudową syberyjską i muzeum etnograficzne (w sezonie letnim otwarte od 10.00-18.00). Można tam dojechać autobusem nr 5 z Placu Sowietów. Natomiast 35 kilometrów na południe od miasta leży Datsan - największe w Rosji (i zarazem najbardziej wysunięte na północ w całej Azji) centrum lamaizmu. Klasztor Iwolginskij Datsan został rozbudowany po okresie stalinizmu w 1946 roku. Dojeżdża tam autobus jadący do Kalonowej z dworca autobusowego w Ułan Ude (cena: 1 USD). Można też wziąć taksówkę (10 USD). My datsański monastyr odwiedziliśmy "po drodze", udając się do nadgranicznej miejscowości Kjachta taksówką.

  

Przejazd Ułan Ude - Nauszki

                Najlepiej tę trasę pokonać bezpośrednim pociągiem lub autobusem. My chcemy spróbować przejść granicę mongolską w Kjachcie, co niestety nam się nie udaje. Musimy dojechać kolejne 30 km do Nauszek i dopiero tu zakupić bilety do Suche Bator.

 

Przejazd Nauszki - Suche Bator - Ułan Bator

                W Nauszkach można kupić bilet "kupe" do Suche Bator (pierwszej stacji w Mongolii). Trzeba się jednak liczyć z pewnymi problemami: dopiero bowiem o 13-tej, gdy przyjeżdża pociąg z Irkucka, wiadomo ile jest wolnych miejsc w wagonie i dokładnie tyle biletów kasjerka może sprzedać. Przykładowo, kiedy my byliśmy w Nauszkach okazało się, że wolnych było 10 miejsc z czego my, ponieważ byliśmy pierwsi przy kasie, kupiliśmy 6.

                Granicę rosyjsko-mongolską udaje się nam przekroczyć dopiero za drugim razem. Oprócz paszportu nie posiadamy żadnego dokumentu w postaci zaproszenia, wizy czy voucheru. Nie pomaga łapówka. Naczelnik stacji jest nieugięty i każe nam wracać do Rosji i tam załatwiać wizę. Cofamy się więc do Ułan Ude, gdzie za 50 USD kupujemy w Konsulacie Mongolii wizę na 30 dni, by następnego dnia powtórnie, tym razem szczęśliwie, wjechać do Mongolii.

W Suche Bator mongolska kontrola graniczna trwa kilka godzin i jest dość czasu, aby wymienić dolary na tugriki i kupić bilet na dalszą podróż do Ułan Bator tym samym pociągiem, ale w tańszym wagonie "obścij". Jeszcze 8 h i jesteśmy w stolicy Mongolii.

Łącznie cały przejazd z Polski do Mongolii zajął nam 10 dni (co było wynikiem m.in. problemów graniczno-wizowych oraz licznych przesiadek i postojów). Przy tego typu "kombinowanej" podróży, kiedy to nie kupujemy od razu biletu docelowego, ale przesiadamy się na kilku stacjach na trasie wyprawy, trzeba liczyć się z tym, że cała podróż z Polski do Mongolii może się znacznie wydłużyć. Wiąże się to np. z brakiem miejsc na dany pociąg, częstymi opóźnieniami czy z koniecznością kilkunastogodzinnego oczekiwania na dworcu.

 

Mapka nr 2: Trasa podróży po Mongolii 

 

Ułan Bator

Na dworzec kolejowy w Ułan Bator wjeżdżamy o 6. rano. Dostać się do hotelu możemy pieszo albo wykorzystując któryś z dostępnych środków transportu: autobus, trolejbus lub taksówkę. Funkcję taksówki spełnia praktycznie każdy prywatny samochód. Wystarczy wyjść na ulicę i machać na przejeżdżające pojazdy. Cena za taką usługę jest znormalizowana i wynosi 0,25 USD za kilometr.

Miejscem noclegowym, które przyciąga turystów trampingowych jest:

Þ Gana's Guest House, adres:  Гандан Тулын 2*22 (adres do korespondencji: P.O.B.-882, Ulaanbaatar-46, Mongolia, tel/fax: 976-1-36-73-43). Hotelik znajduje się niedaleko klasztoru Gandan w dzielnicy "jurtowisk" (jurty i drewniane budy), która na pierwszy rzut oka przypomina bardziej slumsy niż regularną miejską zabudowę. Ale nie należy się tym widokiem przejmować. Jest to bowiem typowy dla mongolskich pseudo-miast układ architektoniczny, który charakteryzuje nieład i kompletny brak estetyki.

Gana's Guest House oferuje noclegi w jurtach za 5 USD od osoby (w jednej jurcie mieści się 6 łóżek), albo na materacach w świetlicy za 3 USD od osoby. Można też nocować we własnym namiocie za 2,5 USD od osoby. Są prysznice z gorącą wodą, umywalki; można też zrobić sobie pranie i swobodnie wysuszyć. W zbiorowej świetlicy-stołówce serwowane są śniadania (omlet - 0,6 USD) oraz obiady (0,9 USD; można zamówić posiłki wegetariańskie, co stanowi ewenement w całej Mongolii). Herbata i wrzątek wliczone są w cenę noclegu. Do picia serwowana jest też kawa (0,25 USD) oraz chińskie piwo (0,5 USD). Właściciel hoteliku Gana dobrze mówi po angielsku i chętnie doradzi nam w różnych sprawach. Panuje tu atmosfera typowego youth hostelu - spotykają się turyści z różnych stron świata. Można wymienić doświadczenia z podróży albo znaleźć towarzyszy dalszej wyprawy czy kilkudniowej wycieczki, co jest szczególnie potrzebne, gdy chcemy wynająć samochód i dzielić koszty wynajmu. My poznaliśmy w ten sposób parę Czechów, wspólnie z którymi zwiedziliśmy Terejdż i Ałtaj. U Gany można wynająć samochód (zachodnie auta 4x4) razem z kierowcą za 75 USD na dzień (4-6 osób). Jeżeli sami, bez żadnego pośrednictwa, zechcemy wynająć samochód, to:

ˇ        w przypadku wycieczki w okolice Ułan Bator taniej wychodzi wynajęcie samochodu terenowego w mieście (najczęśćiej UAZ-y, 0,25 USD za kilometr)

ˇ        w przypadku bardziej odległej wycieczki, np. na Gobi, można dojechać do stolicy danego ajmaku i już na miejscu wynajmować UAZ-y

Gana oferuje również inne usługi turystyczne: wynajem koni (8 USD/dzień), koncerty tradycyjnej muzyki mongolskiej (5 USD/os.). Załatwić też może formalności związane z przedłużeniem wizy, za co pobiera opłatę 10-ciu USD ekstra. Hotel Gany może być również "skrzynką kontaktową" dla rodziny i znajomych, którzy mogą tu przysyłać listy, faxy, a także telefonować.

W Ułan Bator nie ma typowych dla krajów trzeciego świata tanich hotelików, ale głównie wielkie, ekskluzywne hotele. Wszystkie najtańsze miejsca noclegowe wyliczone w przewodniku Lonely Planet już nie istnieją. Alternatywę dla hotelu Gany stanowią ewentualnie dwa inne miejsca:

Þ hotel w budynku dworca kolejowego (I piętro) - 3,7 USD/os. w 6-osobowym pokoju, 6,25 USD/os. w 2-osobowym pokoju. Nie ma pryszniców, a jedynie umywalki.

Þ hotel "Хунну" k/dworca autobusowego - 5 USD/os. w 2-osobowym pokoju-klitce bez prysznica czy umywalki. Korzystać można z toalety i umywalki dla gości hotelowego baru piwnego. Za 20 USD można tu dostać pokój z łazienką (prysznic).

Obydwa te hotele przydatne być mogą w sytuacji, gdy następnego dnia wczesnym rankiem planujemy wyjazd ze stolicy czy to pociągiem, czy też autobusem.

Najlepszym miejscem, które możemy odwiedzić, aby zrobić zakupy spożywcze, jest targ położony niedaleko klasztoru Gandan i hotelu Gany zarazem. Ceny są tu najniższe, choć trzeba uważać na kieszonkowców, których kręci się tu sporo. Jeśli wkrótce ruszamy w głąb Mongolii, to warto zaopatrzyć się tu w prowiant niedostępny w większości ajmaków. Dotyczy to szczególnie zupek chińskich, serków topionych, czekolady do smarowania, a czasem i dżemów. Targowisko czynne jest codziennie do godz. 17.00. Sklepy spożywcze w centrum Ułan Bator otwarte są do godz. 21.00- 22.00.

Zatelefonować do Polski możemy z poczty głównej (ul. Eнx Taйваны Гудамж za ok. 3 USD/1 min. lub od Gany (nieco drożej). Fax kosztuje 4,5 USD za stronę. Istnieje też możliwość wysłania wiadomości pocztą elektroniczną.

         Zwiedzanie stolicy Mongolii warto zacząć od imponującego klasztoru Gandan i placu Suche Batora. Warto też odwiedzić Muzeum Historii Naturalnej (kolekcja szkieletów dinozaurów), muzeum - Pałac Zimowy Bogdo-chana. 

 

Festiwal Naadam w Ułan Bator (9-13 lipca każdego roku)

         Odbywający się w stolicy największy w kraju Festwal Naadam to dobry początek podróży po Mongolii - można tu zaobserwować wiele mongolskich zwyczajów oraz poznać temperament i kulturę Mongołów.

Miejsca konkurencji sportowych:

ˇ       zapasy - stadion główny Naadam

ˇ       łucznictwo - mały stadion, ok. 200 m. na południe od Stadionu Naadam

ˇ       wyścigi konne - Jarmag, 10 km na południe od UB, dojazd autobusem nr 8 (spod stadionu Naadam lub spod Hotelu "Bayangol")

Imprezy towarzyszące: m.in. koncert muzyki i pieśni mongolskiej (5 USD) - sala teatralna Tumen Ech w głównym parku miasta.

Program Festiwalu można znaleźć w gazetach anglojęzycznych - do nabycia na poczcie lub w Business Centre w Ulaanbaatar Hotel (IV piętro).

Ceny biletów: płaci się tylko za imprezy na Stadionie Naadam. Ceremonia otwarcia 12 USD, dwa dni festiwalu - 16 USD.

 

 Okolice Ułan Bator

W pobliżu stolicy znajduje się kilka miejsc, które warto zobaczyć, m.in.: Park Narodowy Terejdż, Obszar Chroniony Bogdo-Uuł koło Dzuunmod, Rezerwat Chustajn (konie Przewalskiego). Zwiedzamy pierwsze dwa z tych miejsc.

                Do Terejdż oddalonego od stolicy kraju o 66 km i niepołączonego z nią transportem publicznym, najlepiej dojechać taksówką - wystarczy samochód osobowy, gdyż prowadzi tu jedna z nielicznych w kraju dróg asfaltowych (Cena ok. 66 km x 0,25 USD = 16,5 USD). Z powrotem nie powinno być zbytnich problemów ze złapaniem okazji, przy czym trzeba wiedzieć, że za autostop w Mongolii się płaci. Terejdż położony jest w Górach Chentej, które można zwiedzać pieszo lub na wynajętych koniach. Wspinamy się na liczne tu skały, palimy ogniska, zbieramy najprawdziwsze brzozaki, a także popijamy zakupione u miejscowych mleko i ajrak.

                Do drugiego z wymienionych miejsc leżących w pobliżu Ułan Bator - Obszaru Chronionego Bogdo-Uuł (który jest jednym z najstarszych obszarów chronionych na świecie  - istnieje od 1778 roku), docieramy znacznie taniej niż do Terejdż. Jednym z wielu kursujących tu każdego dnia mikrobusów (odjeżdżają z dworca autobusowego w Ułan Bator) podjeżdżamy do miasteczka Dzuunmod, stolicy ajmaku Tow (0,75 USD, 40 km), a następnie brakujące 7 km przechodzimy piechotą, wprost przez step i łagodne wzgórza. Do zwiedzenia czeka tam letni pałac należący do istniejącego tu niegdyś ogromnego kompleksu klasztornego (świątynia Mandzszyryn-chijd), z którego pozostały dziś tylko ruiny. Okolica jest urokliwa: głęboka dolina porośnięta częściowo lasem, w dole - rzeka, a w tle góry sięgające ponad        2 tysiące metrów n.p.m.

 

Przejazd Ułan Bator -Karakorum (Charchorin)-Cecerleg

                Droga do Karakorum (dawnej stolicy imperium mongolskiego) oddalonego od stolicy kraju o około 300 kilometrów zajmuje 8 godzin jazdy i jest to stosunkowo dobry wynik, jak na Mongolię, gdyż większą część trasy pokonuje się asfaltem. Dojechać można dwoma sposobami: albo autobusem jadącym tam docelowo, co wiąże się z późniejszymi trudnościami wydostania się z miasta dalej na zachód, albo autobusem podążającym do stolicy Archangaj - Cecerleg przez Karakorum. Na prośbę turystów kierowcy zwykle zatrzymują się w Karakorum (Charchorin) na około 15-20 minut - pod XVI-wieczną świątynią Erdene Dzuu. Oprócz samego klasztoru, warto zobaczyć także znajdujące się kilkaset metrów za murem świątynnym dwa kamienne żółwie - jedyna pozostałość po dawnej stolicy Czyngis-chana. My wybieramy tę drugą opcję, przez co niestety dość pobieżnie zwiedzamy świątynię, ale jeszcze tego samego dnia w nocy dojeżdżamy do Cecerleg (453 km od Ułan Bator - 6,2 USD, a ok. 120 km od Karakorum).

 

Cecerleg - stolica ajmaku Archangaj

                Cecerleg, jak każda stolica mongolskiego województwa, to tak naprawdę niewielka "mieścina" z jedną asfaltową ulicą, kilkoma murowanymi budynkami i otaczającymi centrum jurtowiskami. Główną atrakcję miasta stanowi klasztor buddyjski Dzajajin Gegenij-Churee z XVIII wieku wraz z muzeum etnograficznym w środku oraz niewielka, urocza świątynia położona na wzgórzu powyżej. Ale do Cecerleg przyjeżdża się głównie, aby zwiedzić jego okolice: leżące nieco na południe Góry Changajskie czy oddalone o 160 km jezioro Cagaan Nuur, a także kilka źródeł mineralnych położonych 20-30 km od miasta.

                Nocujemy w namiotach nad rzeką, zaledwie kilkaset metrów od centrum miasta. Ewidentnym plusem mongolskich miast (za wyjątkiem Ułan Bator) jest to, że nie ma tu problemów z rozbiciem namiotu, gdyż do otwartego stepu lub, jak w tym przypadku, do trawiastej doliny jest zwykle kilka lub kilkanaście minut piechotą. Oczywistym zaś ich minusem jest chorobliwy wręcz brak kierowców, którzy odważyliby się zapuścić do sąsiedniego ajmaku. Cały dzień poszukujemy śmiałka z UAZ-em chętnego do zabrania nas do Murun, stolicy Chuwsguł z krótką wizytą nad Cagaan Nuur po drodze. W końcu, gdy już jesteśmy bliscy tego, aby nadać komunikat o poszukiwaniach kierowcy drogą radiową (ponoć jest to jeden z bardziej skutecznych sposobów), pojawia się nasz wybawca. Za "wybawienie" policzył co prawda ponad 300 USD, ale zobowiązał się dowieźć nas na miejsce (z Cecerleg do Murun jest 450 km - jadąc najkrótszą trasą). Kwota była tak wysoka, gdyż opłacaliśmy także powrót kierowcy (łącznie miał przejechać 900 km), a poza tym trasa należała do dość trudnych. Jednakże przejazd nią stanowił atrakcyjną alternatywę dla podróży autobusem z powrotem do Ułan Bator, łapania tam "czegoś" do Murun i kolejnej wielogodzinnej jazdy monotonną trasą.

 

Przejazd Cecerleg-Cagaan Nuur-Murun-Chatgał

                Gdy wyruszamy z Cecerleg, biały furgon (UAZ 525) sprawia wrażenie samochodu, który dobrze poradzi sobie w trudnych warunkach: "Kierowcy chyba wiedzą, jaka droga ich czeka, więc nie jechaliby zapewne autem nieprzygotowanym technicznie" - myślimy, wykazując tym samym zupełny brak znajomości mongolskiej mentalności. Dla nich zapewne nie stanowi wielkiej różnicy czy remontują samochód koło rodzinnej jurty, czy gdzieś w drodze - w obu przypadkach dysponują tymi samymi narzędziami, tymi samymi umiejętnościami i ... równie dużą ilością wolnego czasu. Dzięki temu dzielące nas od Murun 450 km jedziemy 5 dni (!). Nasi kierowcy przy tej okazji robią generalny remont całego samochodu. W Mongolii nie ma zbyt wielu w pełni sprawnych samochodów i trzeba się z tym po prostu pogodzić (najlepiej wziąć to pod uwagę już w konsulacie w Mongolii, gdy padnie pytanie na jak długo chcemy otrzymać wizę...).

                Są i dobre strony problemów z autem: bowiem w czasie, gdy szoferzy zamieniają się w mechaników, my mamy sporo czasu, aby zwiedzać okolicę, napawać się malowniczymi widokami jednego z najpiękniejszych ajmaków Mongolii, a nawet robić kilkugodzinne górskie wycieczki. Najciekawsze miejsca na trasie naszego przejazdu to Park Narodowy Chorgo-Terchijn Cagaan Nuur z urokliwym Białym Jeziorem (Cagaan Nuur) i głębokim na kilkaset metrów kraterem wulkanu Chorgijn Togoo, a także masywy Tarwagatajn i Bulnajn Nuruu, przez których wysokie przełęcze dochodzące do 2500 m n.p.m. przeprawiamy się kilkakrotnie.

                Ajmak Chuwsguł zawdzięcza swą nazwę największemu jezioru i najgłębszemu w Mongolii - Chuwsguł Nuur zwanemu też Małym Bajkałem. Aby się dostać nad jego brzeg, trzeba w stolicy województwa, Murun, znaleźć samochód jadący do Chadgał. Rolę dworca autobusowego i punktu zbornego samochodów zabierających pasażerów odgrywa piaszczysty plac koło targowiska. Wynajętym za ok. 32 USD UAZ-em docieramy nad Chuwsguł po 5-ciu godzinach jazdy (100 km). Ilość czasu potrzebnego na ten przejazd zależy ściśle od stanu technicznego samochodu i od warunków pogodowych. W związku z pierwszym z wymienionych "zjawisk" trasa powrotna zajęła części naszej grupy aż 14 godzin, natomiast drugie, tym razem przyrodnicze zjawisko (3-dniowy deszcz i nowo powstałe rzeki na trasie) wydłużyła nasz powrót do Murun do godzin 12-stu.        

 

Chadgał i Jezioro Chuwsguł

                W Chadgał nocować można pod namiotami (50 m od brzegu jeziora) lub w hoteliku Dżambala (2,5 USD/os. w pokoju z piecem i umywalką) lub w jurcie przeznaczonej dla turystów. O hotel trzeba pytać w siedzibie Parku lub mieszkańców wioski, ponieważ mimo że jest on w pobliżu głównej ulicy, trudno go znaleźć (mapka nr 3).

                Chuwsguł (lub Chubsuguł) Nuur, jedno z najczystszych jezior świata, leży w Parku Narodowym o tej samej nazwie i otoczone jest świetlistą tajgą modrzewiową, w której żyją m.in. wilki, rysie, niedźwiedzie brunatne, dziki i piżmowce. W otaczających jezioro od zachodu i północy Górach Sajańskich pasą się renifery, koziorożce syberyjskie i dzikie owce argali. Tutejszy mikroklimat też wyróżnia ten zakątek kraju: w lecie często padają tu deszcze i temperatury powietrza są znacznie niższe niż na południu kraju.

               

Mapka nr 3 Plan Chadgał

 

 

Wyprawa konna wzdłuż Chuwsguł Nuur i w Góry Sajańskie

                W siedzibie Dyrekcji Parku wynajmujemy konie, aby ruszyć na pięciodniową wyprawę wzdłuż brzegów jeziora i w góry Sajany. Wynajęcie jednego konia kosztuje tu 5 USD/dzień (jeden koń "pod wierzch" dla każdego jeźdźca oraz jeden koń juczny dla 2 osób), a za usługi przewodnika płaci się dodatkowo 8 USD/dzień. Po stargowaniu nieco tej ceny z właścicielem koni i zarazem pracownikiem Parku Tomorsuchem ruszamy na wędrówkę. Trasa prowadzi wąskimi ścieżkami wzdłuż urwistego brzegu jeziora, niekiedy przez gęsty modrzewiowy las, niekiedy przez podmokłe łąki. Niewielkie, acz wytrwałe mongolskie koniki świetnie radzą sobie w trudnych warunkach. Są spokojne, łagodne i nawet osoby, które nie jeździły wcześniej na koniu, bez problemu powinny poradzić sobie podczas takiej kilkudniowej eskapady. Nocujemy w namiocie, a nasz przewodnik, Gambaatar, w skleconym przez siebie z kory i gałęzi szałasie. Dziennie przejeżdżamy od 20-35 km. Drugiego dnia podróży odbijamy w góry. Trasa prowadzi przez rwące strumienie, wspina się stromymi  ścieżkami, aby w końcu pod wieczór doprowadzić nas do jednej z kilkunastu rozsianych po tutejszych górach rodzin Caatanów - szamanistów i hodowców reniferów. Wśród gościnnych mieszkańców szpiczastego czumu spędzamy dwie noce i cały dzień, a następnie wracamy do Chatgał znaną nam już drogą. Przy powrocie, korzystając z ładnej pogody, odbywamy długie galopady po trawiastych mierzejach i kamienistych plażach.

 

Przejazd Chatgał-Murun-Ułan Bator

        W Chatgał podróżni chcący udać się do Murun zbierają się pod pocztą, gdzie podjeżdżają samochody jadące do Murun i zabierają po kilka osób (za ok. 12 USD od osoby).      

        Z Murun, jak z wszystkich miast Mongolii, autobus do stolicy kraju wyjeżdża około 8. rano (3 razy w tygodniu). Jeżeli jednak nam ucieknie, wciąż liczyć możemy na samochody, których co najmniej kilka w ciągu dnia ruszy na tę trasę. Czeka nas teraz, w najlepszym razie, 30 godzin jazdy (670 km, za 10 USD autobusem, a za 12 USD samochodem).

 

Przejazd Ułan Bator-Dałandzadgad

                Jedziemy na Gobi, a dokładniej do jej południowej części leżącej w obrębie ajmaku Omnogow. Jego stolica, miasto Dałandzadgad, oddalone jest od Ułan Bator o 553 km, a przejazd tam wymaga posiadania około 30 wolnych godzin i 10 dolarów.

                Po drodze - nieprzejezdne błoto, w którym grzęźniemy w środku nocy. Konieczność noclegu na pustyni pod gołym, gwiaździstym niebem stwarza możliwość jeszcze lepszej integracji z pasażerami: rozmowy po rosyjsku ciągną się wiele godzin. Przełamywanie międzynarodowych barier ma swój ciąg dalszy rano przy grze w kości, podczas której bardzo łatwo "łapiemy" mongolskie liczebniki.

 

Dałandzadgad - stolica ajmaku południowogobijskiego

                Po całodziennej jeździe przez Gobi naszym oczom ukazuje się zagubione na pustkowiu, oddalone o setki kilometrów od najbliższych aglomeracji - Dałandzadgad: miasto-widmo. Wbrew temu co piszą w przewodnikach o turystycznym charakterze stolicy Omnogow nie można liczyć tu na nadmiar towarzystwa obcokrajowców. Brak turystów w mieście nie stanowiłby problemu, gdyby nie fakt, że potrzebujemy znaleźć współtowarzyszy do wynajęcia UAZ-a (teraz podróżujemy już bowiem tylko w dwójkę) i wyruszenia na Gobi. Wszelkie bowiem atrakcje pustyni są oddalone od miasta o kilkadziesiąt i więcej kilometrów.

                Zajmujemy pokój z łazienką i balkonem w hotelu Gurwanysajchan (za 10 USD, pokoje bez prysznica są po 7,5 USD). Po drugiej stronie ulicy stoi drugi hotel (oferuje się tam nawet apartamenty z telewizorem), lecz ceny są tam znacznie wyższe. Odwiedzamy tutejszy dom handlowy, gdzie szereg małych, prywatnych stoisk przyciąga tanią "chińszczyzną", począwszy od tańszych niż w stolicy zupek z prasowanym makaronem, przez termosy, jedwabne materiały, aż po porcelanę (towary te są dość tanie, bo sprowadzane z Chin przez znajdujące się w ajmaku przejście graniczne). Można tu też kupić mongolskie pamiątki, również po bardziej okazyjnej cenie niż w Ułan Bator: czarki na archi, ręcznie malowane miski, rzeźbione końskie grzebienie, drewniane, oryginalne siodła mongolskie, tabakierki itp.

        Z wynajęciem UAZ-a nie mamy większego problemu: wystarczy rozesłać wici po mieście (tj. zapytać w kilku miejscach), a potencjalni usługodawcy sami przychodzą do hotelu (mechanizm ten funkcjonuje i w innych miejscach Mongolii). Nagabywani jesteśmy przez niejaką Enchtuję, Mongołkę mówiącą po angielsku i rosyjsku, której propozycje cenowe nie mają wiele wspólnego z ogólnie obowiązującymi stawkami (np. jednodniowe wynajęcie wielbłąda 18-22 USD, przejazd UAZ-em 0,4 USD/km). W jakiś czas po powrocie z Dałandzadgad znajdujemy na tablicy ogłoszeń w Hotelu Gany w Ułan Bator. ostrzeżenie przed Enchtują napisane przez dwójkę turystów, którzy się na niej "sparzyli". Szczęśliwym trafem poznajemy sympatycznego szofera o imieniu Naranchu (w tłum. "Syn Słońca") mówiącego co nieco po rosyjsku, który proponuje nam ciekawą trasę (łącznie z wynajęciem wielbłądów), licząc za przejazd standardowo 0,25 USD/km. Oto jego adres: Наранхуу Х., Монголя, Омноговь Аймаг, Даланзадгад, Хайрцаг 91. Telefon: 00976 (kierunkowy do Mongolii) - 053 (kierunkowy do miasta) - 3246.

 

Mapka nr 4   Plan Dałandzadgad

 

Zwiedzanie Pustyni Gobi: Jołyn Am, Bajandzag, Molcog Els

                W okolicach Dałandzadgad jest kilka wartych zwiedzenia miejsc. Najbliżej (50 km) znajduje się masyw Gurwanysajchan wchodzący w skład Ałtaju  Gobijskiego, z głęboką doliną Jołyn Am, w której najwęższym miejscu prawie cały rok zalega lód. Pokonując około 220 km dzielące stolicę Omnogow od osady Sewrej, dotrzeć można do ciągnących się na długości ponad 100 km wydm piaskowych o nazwie Chongoryn Els. Zarówno wydmy, jak i górska dolina znajdują się w obrębie Parku Narodowego Gurwany Sajchan.

                Kolejną atrakcją tej części Gobi jest Bajandzag (ok. 80 km od Dałandzadgad) - wielokształtne klify i urwiska, wyrzeźbione w pomarańczowym piasku, wśród których znaleziono wiele kości i jaj dinozaurów. W pobliżu warto zwiedzić widoczny z daleka "pustynny las" składający się z karłowatych, choć liczących po kilkadziesiąt lat, drzew, słynnych saksaulów wyrastających wprost z piasku.

                W związku z ograniczonymi zasobami finansowymi musimy zrezygnować z kuszących, ale leżących zbyt daleko wydm Chongoryn Els; zwiedzamy za to Jołyn Am, Bajandzag i niewielkie 12-kilometrowej długości wydmy Molcog Els. Do tych ostatnich docieramy na wielbłądach, które wynajmujemy u rodziny naszego kierowcy za 4 USD od wielbłąda plus 6 USD za przewodnika. Pięćdziesięciokilometrowa trasa od jurty hodowców wielbłądów do wydm i z powrotem zabiera nam cały dzień. Wielbłąd pokonuje średnio 5 km w ciągu godziny, ale gdy wprowadzimy go w kłus może on tę odległość pokonać znacznie szybciej. Planując skorzystanie z usług rodziny Naranchu i wyruszenie w powyższą trasę, lepiej zostawić sobie na to dwa dni (z noclegiem przy wydmach), co zwiększa nieco koszty eskapady, lecz czyni ją mniej męczącą. Cały przejazd UAZ-em wraz z wynajęciem wielbłądów kosztuje nas 87 USD (w tym oprócz kosztu przejazdu 250 kilometrów UAZ-em i wynajmu wielbłądów doszła opłata za dzień oczekiwania kierowcy - 10 USD).

 

Mapka nr 5   Atrakcje Pustyni Gobi w okolicach Dałandzadgad

Przejazd Dałandzadgad-Ułan Bator

                Do Ułan Bator wracamy UAZ-em. Zbierają się one zwykle rano przy rozległym, piaszczystym placu (patrz - mapka nr 4). Do Ułan Bator dojeżdżamy w ekspresowym tempie 14-stu godzin.

 

Przejazd Ułan Bator-Ałtaj

                Najdłuższa trasa możliwa do przebycia jednym autobusem to właśnie odcinek Ułan Bator -Ałtaj (1000 km/15 USD). Odległość tę pokonujemy w jedną stronę w 50 godzin, a z powrotem zajmuje nam to jedyne 92 godziny (!). Tak długi czas przejazdu jest związany tym razem nie tylko z awariami pojazdu, przeprawami przez rzeki, itp., ale również z problemami paliwowymi. Benzyny brakuje bowiem na stacji w Arwajcheer, podobnie ma się sytuacja w niewielkim miasteczku gdzieś na trasie, a w Bajanchongor, dokąd w końcu docieramy na zupełnych już resztkach benzyny, kolejka do stacji nie ma końca. Kierowniczka stacji po podliczeniu rezerw paliwowych wyznacza limit samochodów, które będą obsłużone tego dnia. Pozostali poczekają do jutra. Nasz autobus znajduje się w nieszczęsnej grupie "pozostałych". W tej sytuacji postanawiamy wykorzystać naszą pozycję obcokrajowców i przekonać kierowniczkę, iż obecność nasza na międzynarodowej konferencji, która ma jakoby odbyć się w mieście Ałtaj nazajutrz rano jest nieodzowna. Udaje się - jeszcze tego samego dnia tankujemy pełny zbiornik.

                Problemy benzynowe to coraz trwalszy element podróżowania po zachodzie kraju. Kłopoty te przybierają na sile szczególnie od czasu "rozwodu" z wielkim rosyjskim sąsiadem. Mongolia, choć oficjalnie wyzwolona spod "sowieckiego jarzma", pod wieloma względami wciąż pozostaje w zależności od tego kraju. Okresowe niedobory benzyny (związane z wahaniami koniunktury na rosyjskim rynku) są tego widocznym przykładem.

 

Przejazd Ałtaj-Tonchil

                Przyjeżdżamy do miasta Ałtaj, stolicy ajmaku Gow-Ałtaj, i niejako naturalną koleją rzeczy lokujemy się w hotelu o nazwie Ałtaj. Turyści zagraniczni płacą tu 6 USD od osoby, chyba że tak jak my wynajmą 2-osobowy pokój (z toaletą i umywalką) na 4 osoby, płacąc połowę ceny - wymaga to pewnych targów z właścicielką hotelu.

                W mieście jest targowisko, gdzie można kupić prowiant, choć ceny tu droższe niż w Ułan Bator. W pobliżu zatrzymują się UAZ-y - cel naszych nagabywań. Poszukujemy bowiem kierowcy jadącego do Tonchil, małej miejscowości u podnóży Ałtaju, który wziąłby nas z sobą za wynegocjowaną opłatę. Gdy wici rozesłane, wracamy do hotelu, do którego także zachodzi wkrótce paru kierowców jadących do Tonchil. Z jednym z nich ruszamy w drogę liczącą 220 km ustaliwszy wcześniej cenę: 40 USD. Pokonanie trasy, w większej swej części prowadzącej przez najbardziej bezludną i dziką część Gobi, zajmuje nam 6 godzin.

               

Tonchil i trekkingi w Ałtaju

                W Tonchil czeka nas nieprzyjemna rozmowa z naczelnikiem wsi, który wymaga od nas przedstawienia pisemnego pozwolenia na przebywanie w górach Ałtaj z zaznaczoną trasą marszu wystawioną przez mongolską organizację (nie wyjaśnia nawet jaką - warto jednak w przyszłości skontaktować się w tej sprawie z Klubem Ałtajskim w Ułan Bator.). Po dwóch godzinach negocjacji udaje nam się uzyskać zgodę na rozbicie namiotów w dolinie rzeki Zujł kilka kilometrów za wsią i na organizowanie jednodniowych wycieczek w góry. Tym sposobem najwyższa góra ajmaku - Sutaj Uul (4090 m.n.p.m.), oddalona od Tonchil o 50 km, pozostaje poza naszymi planami trekkingowymi. Chociaż sam wierzchołek szczytu pokryty jest wiecznym śniegiem, góra wygląda łagodnie, jest raczej płaska (przypomina nam Babią Górę) i nie powinna być trudna do zdobycia, nawet dla wędrowców bez specjalistycznego sprzętu wspinaczkowego.

                Jednodniowe trekkingi po okolicznych wzgórzach liczących ponad 3000 metrów n.p.m. dają obraz gór Ałtaj. Nie jest tu specjalnie stromo ani niebezpiecznie, a przy dobrej widoczności i zabłądzić trudno: jak na dłoni widoczny jest masyw Sutaja stanowiący idealny punkt odniesienia, a rzeka płynąca dnem zielonej, kontrastującej z szarym kolorytem gór doliny, zapewni obfitość wody, a w razie zabłądzenia doprowadzi prosto do Tonchil. Gdzieniegdzie wzdłuż rzeki stoją pojedyncze jurty, w których zawsze przyjmą zdrożonego wędrowca i gdzie kupić lub dostać można kozie mleko. W okolicy - zupełny brak drzew. Aby więc rozpalić ognisko i ugotować strawę, wygrzebujemy spod skał stwardniałe korzenie roślin oraz zbieramy wyschnięte łajna zwierząt - najbardziej popularny opał w Mongolii.

 

Przejazd Tonchil-Ałtaj-Ułan Bator

                Po kilku spędzonych tu dniach wracamy autobusem do miasta Ałtaj, co zajmuje tym razem ponad 20 godzin (!). Z Ałtaj do Ułan Bator czeka nas długa i ciężka, ponad 90-godzinna podróż autobusem (kuszącą dla niej alternatywę stanowić może ledwie 2-godzinny przelot samolotem - jest on jednak kilkakrotnie droższy).

 

V. TERMINARZ PODRÓŻY

Dzień

Data

Trasa

1

30.06

Przejazd Kraków-Terespol-Brześć

2

1.07

Przejazd Brześć-Moskwa, przesiadka na kolej transsyberyjską

3-5

2.07-4.07

Przejazd koleją transsyberyjską

6

5.07

Przyjazd do Irkucka, zwiedzanie Irkucka, przejazd do Sludjanki

7

6.07

Przejazd Sludjanka-Ułan Ude, zwiedzanie Ułan Ude, przejazd do Kjachty i zwiedzanie klasztoru Datsan, przejazd do Nauszek, próba przejechania granicy ros.-mong.

8

7.07

Załatwianie wizy mong. w Ułan Ude, nocleg w Nauszkach

9

8.07

Przejazd Nauszki-Suche Bator, przesiadka na pociąg do Ułan Bator

10

9.07

Przyjazd do Ułan Bator

11

10.07

Zwiedzanie Ułan Bator

12-13

11.07-12.07

Festiwal Naadam, Ułan Bator

14

13.07

Przejazd UB-Karakorum-Cecerleg

15

14.07

Dzień w Cecerleg, szukanie UAZ-a

16

15.07

Przejazd UAZ-em Cecerleg-Jez. Cagaan Nuur

17

16.07

Zwiedzanie Parku Narodowego Chorgo Terchijn Cagaan Nuur

18-20

17.07-19.07

Przejazd UAZ-em Cagaan Nuur-Murun-Chadgał

21

20.07

Dzień nad Jez. Chuwsguł, organizacja wycieczki konnej w Dyrekcji Parku Narodowego 

22-26

21.07-25.07

Wycieczka konna brzegiem Jez. Chuwsgul i w Góry Sajańskie

27

26.07

Wyjazd z Chadgał do Murun

28-29

27.07-28.08

Przejazd Murun-Ułan Bator

30-32

29.07-31.07

Ułan Bator, sprawy wizowe

33

1.08

Wycieczka do Obszaru Chronionego Bogdo Uuł

34

2.08

Zwiedzanie klasztoru Manszir i Obszaru Chronionego Bogdo-Uuł, powrót do Ułan Bator

35-36

3.08-4.08

Przejazd Ułan Bator-Dałandzadgad

37

5.08

Zwiedzanie Gobi: Jołyn Am, Bajandzag

38

6.08

Eskapada na wielbłądach do wydm Molcog Els

39

7.07

Powrót z Gobi do Dałandzadgad

40

8.08

Przejazd Dałandzadgad-Ułan Bator

41-42

9.08-10.08

Pobyt w Ułan Bator

43-45

11.08-13.08

Wycieczka do Parku Narodowego Terejdż, wycieczki piesze

46-48

14.08-16.08

Przejazd Ułan Bator-Ałtaj

49

17.08

Przejazd Ałtaj-Tonchil

50-52

18.08-20.08

Trekkingi w Ałtaju

53-54

21.08-22.08

Przejazd Tonchil-Ałtaj, dzień spędzony w mieście Ałtaj

55-59

23.08-27.08

Przejazd Ałtaj-Ułan Bator, zakup biletów powrotnych na kolej transsyberyjską

60

28.08

Pobyt w Ułan Bator, terapia szpitalna

61-65

29.08-2.09

Wyjazd z Mongolii, przejazd koleją transsyberyjską do Moskwy, przesiadka na pociąg do Polski

66

3.09

Nareszcie w domu

 

VI. PODLICZENIE KOSZTÓW (w USD/1 osoba)

 

Przejazd w obie strony

281,5 (ze zniżkami na legitymację studencką i ISIC)

Wiza mongolska

  30

Transport w Mongolii

211 ( w tym autobusy, UAZ-y, konie, wielbłądy)

Noclegi, wyżywienie, pamiątki, telefony, poczta

137,5

Lekarstwa, leczenie szpitalne

 40

RAZEM

800*

*W kosztorysie nie uwzględniono produktów spożywczych nabytych w Polsce oraz materiałów fotograficznych.

 

VI.  WARTO PAMIĘTAĆ:

1.   Najlepiej załatwić sobie wizę mongolską w Polsce (zaoszczędzicie dni spędzanych w biurokratycznym koszmarze azjatyckich urzędów i ambasad);

2.   Dobrze jest odwiedzić przed wyjazdem poradnie medycyny tropikalnej i zaszczepić się (z dużym wyprzedzeniem), m.in. na wirusowe zapalenie wątroby typu A i B (zaoszczędzicie wizyty/pobytu w mongolskim szpitalu);

3.   Najlepiej podróżować w grupie 4-5 osób - możliwość redukcji kosztów przy wynajmie UAZ-ów (początkowo podróżowaliśmy w 6 osób, nad Jez. Chuwsgul zostaliśmy już we dwójkę, a w Ałtaj Mongolski pojechaliśmy we czwórkę z poznaną w Ułan Bator parą Czechów). 

 

VII. PRZYDATNE MONGOLSKIE ZWROTY I SŁOWA:

ˇ         Sajn bajnu - Dzień dobry, Jak się masz?

ˇ         Bajartee - Do widzenia

ˇ         Nochoj chor! - Uciszcie psy, (słowa, które wykrzykuje się przy zbliżaniu się do jurty na stepie; oznacza, iż zbliżają się goście, a czasem może uchronić nas przed spotkaniem z zębami psa pasterskiego)

ˇ         Bajarlaa - Dziękuję

ˇ         Tijm, Dza - Tak

ˇ         Ygyj - Nie

ˇ         Chołsoch  maszina/mori/timee - Wynająć samochód/konia/wielbłąda

ˇ         Sajchan - piękny

ˇ         Sajn - dobry, smaczny

ˇ         Nuur - jezioro

ˇ         Uul - góra, szczyt

ˇ         Nuruu - masyw górski

ˇ         Gol, murun - rzeka

ˇ         Tal - step, dolina

ˇ         Nar - słońce

ˇ         Tengri - niebo

ˇ         Boroo - deszcz

ˇ         Sajchi - wiatr

ˇ         Oir - blisko

ˇ         Choł - daleko

ˇ         Ger - jurta

ˇ         Dełguur - sklep

ˇ         Zoczid - hotel

ˇ         Gudamż - ulica

ˇ         Uus - woda

ˇ         Suu - mleko