Krzysztof Taborski
ą demI ETAP: TURCJA
Przejazd autobusem tureckiego przewoźnika za 40 USD z Krakowa do Istambułu trwający około 1,5 doby. Wizę turecką otrzymuje się bez problemu na granicy za cenę 10 USD. W Istambule najkorzystniejsze noclegi można znaleźć w pensjonatach i hotelikach w okolicy meczetów Topkapi i Aya Sophia. Orient Youth Hostel -- dormitorium 3,5 USD/osobę, pokój 2-osobowy 7 USD. Warto poświęcić kilka dni na zwiedzanie tego bardzo ciekawego miasta. W Istambule otrzymałem wizę syryjską (ważna trzy miesiące) po dwóch dniach oczekiwania, za 30 USD (konieczny był list rekomendacyjny z konsulatu polskiego). Następnie udałem się autobusem (koszt 14 USD, 10 godzin jazdy) do Nevsehir, miasta, które jest bramą wjazdową do Kapadocii. Nocleg w Hotelu Nevsehir (pokój 2-os. -- 3 USD). W okolicy Nevsehir znajdują się podziemne miasta Derinkuyu, Kaymal i Mazi Czkonak. Dojazd miejscowym autobusem za około 1 USD. Jednak najważniejszym miejscem, które należy zwiedzić, to miasto Gőreme oraz jego okolice. Dojazd do Gőreme autobusem lokalnym za cenę 1 USD. Na miejscu są hoteliki i pensjonaty, kafejki i restauracje zlokalizowane w grotach. Ceny są tu dużo wyższe. Jest to unikalne miejsce, jedyne w swoim rodzaju, robiące ogromne wrażenie na przybyszach. Z Nevsehir przejazd autobusem do Antakya (cena 9 USD, 6 godzin jazdy), miasta przy granicy turecko-syryjskiej. Miasto to nie jest specjalnie ciekawe, więc warto od razu na dworcu autobusowym kupić bilet do Damaszku za 12 USD (8 godzin jazdy). Do Damaszku można też dojechać bezpośrednim autobusem za 30 USD z Istambułu.
II ETAP: SYRIA
Syria jest stosunkowo tanim krajem dla podróżujących. Tanie noclegi w stolicy kraju, Damaszku, można znaleźć w hotelach w centrum, w okolicy placu Martyrs. Przykładowo Hotel Zadir -- pokój jednoosobowy kosztuje 4 USD, (łazienka wspólna). Na zwiedzanie Damaszku warto poświęcić kilka dni, a w tym czasie zdobyć też potrzebne na dalszą trasę wizy. Damaszek jest bardzo dobrym miejscem do załatwiania wiz, zwłaszcza do krajów arabskich. Wiza do Jordanii kosztuje ok. 15 USD, do Egiptu 20 USD. Czas oczekiwania po 1-2 dni. Warto też już tutaj starać się o wizę do Sudanu -- czas oczekiwania kilka dni (krócej niż w Kairze). Autobusy do Ammanu, stolicy Jordanii odchodzą z dworca autobusowego obok placu Bab Mousalla wcześnie rano. Bilet kosztuje 5 USD, a podróż ze względu na formalności graniczne trwa około 6 godzin. Na granicy deklaruje się wartościowe przedmioty, zwłaszcza elektroniczne.
III ETAP: JORDANIA
Jordania jest krajem, w którym poziom życia jest wyższy niż w Syrii, a więc droższy dla turystów. Stolicą kraju jest Amman. Znajduje się tu wiele zabytków, zwłaszcza z czasów rzymskich. Ulice miasta są wąskie i zatłoczone. W centrum Ammanu można znaleźć tanie hotele, takie jak Hotel Cliff, w którym pokój 2-osobowy kosztuje 8 USD. Z Ammanu wyruszyłem do Akaby, ale po drodze postanowiłem zwiedzić Petrę. Aby tam dotrzeć, należy dojechać autobusem do Wadi Musa za ok. 5 USD (5 godzin jazdy). To, co teraz można zobaczyć w Petrze, to pozostałości z czasów nabatejskich i rzymskich. Jedną z najlepiej zachowanych jest ulica fasad ze słynną świątynią Al-Chazna, prawdopodobnie zbudowaną przez Rzymian w II wieku. Drugą dobrze zachowaną świątynią jest Deir z III wieku. Dochodzi się do niej po pokonaniu paru tysięcy skalnych schodków. Trudy wspinaczki zostaną nagrodzone przepięknym widokiem z jej dachu na całą okolicę. Petra jest największą atrakcją turystyczną Jordanii, toteż wstęp jest kosztowny: jeden dzień 30 USD, dwa dni 36 USD, trzy dni 43 USD. Z Wadi Musa pojechałem wczesnym rankiem mikrobusem do Akaby (koszt 2,5 USD, czas jazdy 2 godziny). W centrum miasta znajdują się tanie hotele (np. Petra -- 5 USD za dobę) Jeżeli czas pozwoli, warto ponurkować na pobliskiej, wspaniałej rafie koralowej. Z Akaby odchodzą promy do Nuweiby w Egipcie (dwa razy dziennie). Koszt biletu 30 USD + 10 USD (departure tax -- podatek wyjazdowy z Jordanii). Rejs trwa ponad 3 godziny.
IV ETAP: EGIPT
Z Nuweiby, prosto z portu odchodzą autobusy do Kairu. Bilet kosztuje 10 USD, a podróż trwa 10 godzin. Po drodze przejeżdża się w tunelu pod Kanałem Sueskim. Po przyjeździe do Kairu należy się udać na ulicę Talat (blisko centrum), gdzie znajdują się tanie hotele. Ceny: Hotel De Familie -- za pokój 4 USD, Hotel Sultan -- miejsce w dormitorium 5 USD. Ten ostatni można polecić, gdyż jest on odwiedzany przez globtroterów. Można tu uzyskać wiele praktycznych informacji. W Kairze można starać się o wizy do Sudanu (cena 50 USD, ważna 2 miesiące) oraz koniecznie do Erytrei (cena 40 USD, ważna 2 miesiące). W obydwu przypadkach konieczne są listy rekomendacyjne z polskiej ambasady, a okres oczekiwania może być długi. Wszystko zależy, na ile uda się przekonać konsula -- warto poprosić o rozmowę.
Klasyczna trasa z Kairu do Sudanu wiedzie przez Assuan w południowym Egipcie, dalej statkiem do Wadi Halfa i lądem do Chartumu. Niestety, granica egipsko-sudańska na tym szlaku jest przeważnie zamknięta. Wykorzystałem więc inną możliwość dostania się do Sudanu i popłynąłem statkiem z Suezu przez Dżiddę do Port Sudanu. Podróż kosztuje ok. 120 USD i trwa 3 doby (śpi się na pokładzie). Bilety kupuje się w biurach podróży w centrum Kairu, na placu Tahrir. Na statku jedzenie jest drogie, więc należy się zabezpieczyć w żywność w Suezie.
V ETAP: SUDAN
Sudan jest krajem, w którym na południu toczy się wojna. Dla turystów bardzo istotna jest informacja, że zarówno na fotografowanie, jak i na filmowanie konieczne jest specjalne zezwolenie. Brak takowego grozi w przypadku przyłapania "na gorącym uczynku" utratą sprzętu. Żywność w Sudanie jest tania. Popularną potrawą jest tzw. foul, czyli rozgotowana fasola (porcja za 1,5 USD). Wodę pije się tylko butelkowaną (napoje są drogie -- mała butelka Pepsi kosztuje 1,10 USD) lub gotowaną (a najlepiej uprzednio jeszcze filtrowaną). Port Sudan jest miastem nieciekawym. W hotelach ceny pokoi 3-osobowych kształtują się w granicach 6 USD. Z Port Sudanu dotarłem do Kassali przy granicy erytrejskiej. Autobus odchodzi z dworca autobusowego, poza miastem, przed świtem. Podróż trwa 10-11 godzin, a bilet kosztuje 15 USD (trasa: Port Sudan -- Sawakin -- Takatu Hajja -- Derudeb -- Aroma -- Kassala). Kassala to przyjemne i ciekawe miasto otoczone malowniczymi wzgórzami zwanymi Górami Księżycowymi. Najstarsze budynki pochodzą z 1840 roku i były częścią egipskiego fortu. Warto odwiedzić targ, gdzie najciekawszym wyrobem są słynne miecze.
Mieszkańcami miasta i okolic są ludzie z plemienia Raszajda. Ceny w tanich hotelach (np. Al.-Gasz) wynoszą ok. 5 USD za pokój 2-osobowy. Z Kassali udałem się pick-upem do miejscowości Tessenei na granicy erytrejskiej. Podróż, mimo krótkiego odcinka, trwa 6-8 godzin ze względu na fatalną drogę oraz długie formalności graniczne. Kosztuje 15 USD od osoby. W Tessenei można dokonać wymiany funtów sudańskich i dolarów na birry. Noclegi w hotelach są tanie (przy dworcu autobusowym od 1,5 USD za łóżko). Autobusy do Asmary odchodzą wcześnie rano, więc trzeba być przed świtem na dworcu. Podróż trwa 2 dni, a bilet kosztuje 5 USD. Trasa: Tessenei -- Barentu -- Akardet -- Keren (nocleg) -- Asmara (przyjazd w godzinach popołudniowych). Na granicy sudańsko-erytrejskiej praktycznie nie ma możliwości uzyskania wizy Erytrei. Spotkałem podróżników z różnych krajów, którzy nie posiadając wizy, byli zawracani do Sudanu.
VI ETAP: ERYTREA
Erytrea leży we wschodniej Afryce nad Morzem czerwonym i od 1993 roku jest niepodległym krajem. Znaczną część powierzchni kraju zajmują góry i wyżyny. Jedynie wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego ciągnie się wąski pas nizin zajętych przez pustynie i półpustynie. Kraj, bardzo zniszczony po działaniach wojennych, jest teraz odbudowywany. Komunikacja jest utrudniona, zwłaszcza w górach, ze względu na wąskie i zniszczone drogi, przy których można zobaczyć rozbite czołgi i wozy transportowe, a także karawany wielbłądów. Uciążliwości podróży wynagradzają jednak przepiękne widoki. Ludzie są przyjemnie nastawieni do turystów. Jednostką monetarną jest, tak jak w Etiopii, birr. Jedzenie jest dobre, a także różnorodne (również kuchnia włoska), a wybór trunków całkiem niezły. Mieszkańcy często używają czasu miejscowego, który różni się od oficjalnego czasu strefowego o sześć godzin!
Asmara, stolica kraju, jest położona na wyżynie. Widać tu wpływy włoskie i etiopskie. Miasto jest bardzo czyste, ulice z małymi kafejkami i restauracyjkami w stylu włoskim. Główny targ warzywno-owocowy znajduje się w okolicy dworca autobusowego. Tanie noclegi można znaleźć w centrum, np. Hotel Ambasoria (2,5 USD za pokój 2-osobowy). W Asmarze załatwiłem w ciągu dwóch dni wizę do Etiopii (cena 50 USD, ważna 1 miesiąc). Z Asmary do Massau -- portu morskiego kraju, a zarazem ośrodka turystycznego, przejazd trwa cztery godziny, a bilet kosztuje 1,5 USD. Droga jest bardzo malownicza. Miasto zniszczone w czasie działań wojennych jest stopniowo odbudowywane. Obok zniszczonych domów (np. dom letniskowy cesarza Haile Selasie), zatopionych w porcie statków, można zobaczyć nowe hotele. Przyjeżdża tu coraz więcej turystów, których przyciąga wspaniała pogoda i piękne plaże, z ciepłą, czystą wodą. Po powrocie do Asmaru zostałem zaproszony na wesele, na którym serwowano lokalne potrawy. Spróbowałem także miejscowego piwa o kwaśnym smaku. Z Asmary udałem się autobusem do Etiopii. Trasę Asmara -- granica z Etiopią -- Addigrat -- Mekelje (nocleg) -- Weldeya pokonaliśmy w dwa dni (cena biletu 10 USD).
VII ETAP: ETIOPIA
Etiopia jest jednym z najbiedniejszych krajów świata, zniszczonym przez susze, głód i wojny domowe. Jest krajem górzystym, a znaczną jego część zajmuje Wyżyna Abisyńska poprzecinana licznymi dolinami rzecznymi. Komunikacja jest utrudniona, zwłaszcza w terenach górskich. Drogi utwardzone łączą stolicę kraju Addis Abebę jedynie z głównymi miastami kraju. Droga z Erytrei przebiega wśród malowniczych gór Simen. Weldeya jest miasteczkiem nieciekawym. Można tu zjeść dominującą w Etiopii potrawę indżerę (w cenie od jednego birra wzwyż) -- duży okrągły placek z wilgotnego ciasta polanego sosami z mięsem i warzywami. Tanie noclegi można znaleźć w granicach 1 USD za łóżko. Z Weldeya wczesnym rankiem wyruszyłem ciężarówką dowożącą zaopatrzenie, do Lalibeli. Wytargowałem cenę 3 USD. Podróż trwa w zależności od pogody, od kilku do kilkunastu godzin i jest bardzo utrudniona ze względu na brak utwardzonej drogi, ale za to nagrodą są przepiękne widoki. W Lalibeli, w niedostępnych górach, znajdują się skalne kościoły z XI-XIII wieku. Można je zwiedzić tylko z przewodnikiem, co kosztuje co najmniej 7 USD. Z Lalibeli można się udać samolotem do Bahyr Daru (cena 20 USD), by zobaczyć jezioro Tana, z którego wypływa Nil Błękitny. Warto zwrócić uwagę, że za tę samą cenę można zrobić przerwę w Axum i Gondar (samolot ma tam międzylądowania) i zwiedzić kolejne turystyczne hity Etiopii. Z Bahyr Dar można dojechać do Addis Abeby. Z Lalibeli można tez wrócić do Weldeya i stąd dojechać autobusem za 10 USD do Addis Abeby. Pokonanie trasy Weldeya -- Dobrosino (nocleg) -- Addis Abeba zajmuje dwa dni. Miasto leży na wysokości 2500 m i jest podzielone na część starszą ze sklepikami i bazarami oraz nowoczesną z drogimi hotelami. Tani nocleg można znaleźć np. w Hotelu Asmara -- 4,5 USD za pokój jednoosobowy. Walutą jest birr. Z dworca autobusowego można się udać w stronę granicy kenijskiej autobusem dojeżdżającym do Dila. Podróż trwa 1 dzień i kosztuje 5 USD. W Dila nocleg kosztuje 1,5 USD za pokój jednoosobowy. Warto się stąd udać na wycieczkę lokalnym autobusem do Arbaminch, by zobaczyć farmę krokodyli. Podróż z Dila do granicy etiopsko-kenijskiej w Moyale (przez Jabiele i Miega) zajmuje cały dzień i kosztuje około 15 USD. Jest niebezpieczna ze względu na grasujące w tej okolicy bandy. Autobusy kursują zwykle pod eskortą wojska. Gdy jej brak, nie jeżdżą, gdyż kierowcy boją się ryzykować. Wtedy zmuszeni jesteśmy podróżować na własną rękę przygodnymi okazjami (ciężarówki), co może być bardzo niebezpieczne, lub wracać do Addis Abeby i lecieć samolotem do Nairobi za 300 USD. Mnie udało się przejechać bez kłopotu autobusem.
VIII ETAP: KENIA
Granica w Moyale jest otwarta tylko w dzień. Na granicy uzyskuje się za 30 USD wielorazową wizę kenijską (wielokrotność dotyczy wjazdów do Ugandy i Tanzanii) ważną 3 miesiące. Droga na odcinku od granicy jest trudno przejezdna, zwłaszcza w porze deszczowej. Dodatkowo, ze względu na grasujące bandy, odcinek do Marsabit jest niebezpieczny i zwykle ciężarówki (jedyny rodzaj pojazdów kursujących na tej trasie) poruszają się w eskortowanym przez wojsko konwoju. Z Moyale wyjechałem ciężarówką o 6.00 rano (cena przejazdu 20 USD), a trasę Moyale -- Marsabit (nocleg) -- Nanyuki -- Thika -- Nairobi pokonaliśmy w ciągu 30 godzin. Najpopularniejszym miejscem noclegowym w Nairobi jest Mama Guest House, którego właścicielką jest Polka z pochodzenia. Łóżko w dormitorium kosztuje 3,5 USD, a w pokoju 7 USD. Hotel ten znajduje się obok Akhakan Hospital. Jest on bardzo popularny wśród globtroterów, dlatego również się w nim zatrzymałem. Zrobiłem też podsumowanie. Koszt przejazdu z Krakowa do Nairobi wyniósł 350 USD, ale jednocześnie na wizy wydałem 250 USD.
Z Nairobi można kontynuować podróż na południe Afryki i dotrzeć do Przylądka Dobrej Nadziei. Podróż na tym odcinku jest znacznie prostsza i bezpieczniejsza. Ja miałem jednak inne plany i po zwiedzeniu Kenii poleciałem samolotem pakistańskich linii lotniczych PIA z Nairobi do Bombaju (cena 280 USD; możliwy jednodniowy pobyt w Karachi na koszt przewoźnika). Dalsza moja trasa przedstawiała się następująco: Bombaj -- Goa -- Triwandrum -- Madras -- Kalkuta -- Siliguri -- Dardżyling -- granica indyjsko-nepalska -- Kathmandu -- Pokhara -- granica nepalsko-indyjska -- Varanasi -- Agra -- Delhi -- granica indyjsko-pakistańska -- Lahore, a potem drogą lądową przez Pakistan, Iran i Turcję do Krakowa.
Wyprawa odbyła się na przełomie 1995/1996 r.
Ż
Rozmaitości ze świata ŻPodczas trwania OSOTT '96 w Zembrzycach odbył się kolejny konkurs fotograficzny plakatu turystycznego. Zaprezentowano 56 prac na naprawdę dobrym poziomie artystycznym. Jakość zdjęć oraz kompozycja plakatów sprawiły, że jury miało kłopot z oceną i wyborem najlepszych prac. Zgłoszone do konkursu plakaty obejmowały wszystkie kontynenty z wieloma rejonami geograficznymi i różnorodną tematyką.
Jury w składzie:
Jacek Herman-Iżycki, podróżnik, przedstawiciel wydawnictwa "Prószyński i S-ka" -- przewodniczący jury,
Stanisław Gębski -- geograf, podróżnik,
Marek Kalmus -- fotografik, podróżnik i znawca Tybetu,
przyznało nagrody nstępującym osobom:
1. Żaneta Govenlock -- plakat pt. "Birma",
2. Tomasz Kokoszko -- plakat pt. "Tybet",
3. Jarosław Krzyżanowski -- plakat pt. "Jemen",
oraz wyróżnienia:
- Jerzy Kostrzewa -- plakat pt. "Drabina do nieba" (składanka fotografii z różnych rejonów
świata),
- Zofia i Dominik Pieczkowie -- plakat pt. "Sahara",
- Brunon Jabłonowski -- plakat pt. "Norwegia",
- Jakub Terakowski -- plakat pt. "Antarktyka",
- Małgorzata Grabowska -- plakat pt. "Turcja",
- Leszek Zubek -- plakat pt. "Afryka Wschodnia".
Nagrodę specjalną Moniki i Andrzeja Urbaników otrzymała Krystyna Skowrońska za żartobliwy plakat przedstawiający migawki z OSOTT '95 w Gniewie. Nagrodę specjalną w postaci ekslibrisu wykonanego przez Krzysztofa Kmiecia otrzymał Jerzy Kostrzewa za artystyczne zdjęcia przedstawione w zestawie "Drabina do nieba".
Komisarz konkursu
Krzysztof Kmieć