Tomasz NogaPołudniowa droga do Indii |
![]() |
W latach siedemdziesiątych lądowa trasa z Europy Zachodniej do Indii i Nepalu była najpopularniejszym globtroterskim szlakiem. Istniały przy tym dwie szkoły podróżowania. Większość trampów korzystała z różnorodnych środków transportu lokalnego. Mniejszą grupę stanowili miłośnicy motoryzacji, poruszający się własnymi pojazdami, często specjalnie adaptowanymi. Nierzadko były to stare ciężarówki czy autobusy wycofane z publicznej służby, a nieraz wręcz ze złomowisk. Z Londynu "kursowały", najczęściej zdezelowane piętrusy, a w okolicach Aya Sophia w Istambule, zawsze można było spotkać autobusy jadące do Delhi czy dalej do Kathmandu. Polityczne perturbacje (rewolucja w Iranie i wojna irańsko-iracka, oraz wojna w Afganistanie) spowodowały zamknięcie tego szlaku. Od kiedy Iran otworzył znów swoje przejścia graniczne dla turystów, obserwuje się renesans wojaży na tym szlaku, z tym, że obecnie trasa wiedzie z Iranu przez Pakistan, z ominięciem Afganistanu. Dla wygodnych - z Londynu lub Frankfurtu, kursują specjalnie adaptowane samochody ciężarowe lub przebudowane, często dość luksusowe autobusy. My jednak optujemy za wypróbowanym trampingowym sposobem - wiele różnorakich środków komunikacji lokalnej. Podróż odbyta w ten sposób to nie tylko łykanie kilometrów ale sama w sobie przygoda, dająca możliwość poznania "od podszewki" bardzo ciekawych i pięknych krajów od Polski do Indii.
Na wstępie ważna uwaga. Przez krótki okres przejazd lądem do Indii był rewelacyjnie tani. W tym czasie przebył go między innymi Edi Pyrek, autor znanej książki "Niech cały świat myśli, że jestem szalony, czyli do Indii za 30 dolarów". Było to możliwe, kiedy podróż z Moskwy do granicy radziecko-irańskiej (istniał wtedy ZSRR) kosztowała kilka dolarów, jak również czynne było przejście kolejowe w Julfie . Niestety, sytuacja polityczna na Zakaukaziu nie zachęca do podróży w ten rejon świata, a samo przejście kolejowe w Julfie nie jest czynne. Jest jeszcze jedna niedogodność - podróżowania po Rosji oraz krajach powstałych w miejsce dawnych republik ZSRR stało się drogie, a nawet bardzo drogie, a poza tym niezbyt bezpieczne. Otrzymujemy sporo sygnałów od podróżników, którzy mieli kłopoty podróżując do Indii przez dawny ZSRR. Dotyczyły one następujących tras:
- z Polski do Batumi - do granicy gruzińsko-tureckiej (Sarpo-Chopa) - do Erzurum w Turcji - kłopoty związane raczej z sytuacją polityczną; jeszcze niedawno była to bardzo tania opcja
- z Polski do Ałmaty (Kazachstan) a dalej przez przejście drogowe, kazachsko-chińskie w Khorgos - mimo, że jest to przejście oficjalnie otwarte dla ruchu turystycznego, zdarzają się przypadki odmów wjazdu przez chińskie imigration (wjazd uzależniają od wpisu nazwy tego przejścia granicznego przy stemplu wizowym); przy okazji - z Ałmaty do Yiningu przez przejście graniczne w Drużbie kursuje także pociąg
- Uwaga ogólna, dotycząca podróżowania trasą z Ałmaty w kierunku Pakistanu - nie jest konieczna jazda do Urumczi, a dopiero stamtąd w kierunku granicy chińsko - pakistańskiej. Z Yiningu kursują bowiem bezpośrednie autobusy do Kashgaru!
- z Polski do Biszkeku (Kirgizja), dalej przejściem drogowym kirgisko - chińskim na przełęczy Turugart - i na tym przejściu zdarzyła się odmowa wjazdu do Chin, przy czym uzasadnienie było takie same jak powyżej.
Biorąc to pod uwagę, pewniej jest podróżować do Indii lądową tzw. południową trasą, a ewentualnie wracać szlakiem północnym.
Uwaga: nie posiadamy aktualnych i potwierdzonych informacji o możliwości wjazdu do Iranu żeglując promem przez Morze Czarne na trasie Baku - Bander Anzeli, ani też od strony Turkmenii w kierunku Meshedu. Jeżeli chodzi o tą ostatnią opcję, to przejscie lądowe istnieje, ale dotąd było otwarte tylko dla ruchu lokalnego. Docierają informacje, że ma to być placówka dostępna również dla turystów. Póki co, można do Meshedu przylecieć z sasiedniej Turkmenii.
Poniżej przedstawiamy informacje z lądowej drogi do Indii, jaką odbył w 1994 roku Tomasz Noga wraz ze swoimi przyjaciółmi Jarkiem Łojkiem oraz Krzysztofem Porębą. Opracowanie służyło wielu następnym podróżnikom, którzy nie wnosili większych zastrzeżeń. Ostatniej weryfikacji tej trasy dokonał Andrzej Kaniak, który wraz z Władysławem Niwińskim wędrował na przełomie lutego i marca 1996 roku.
DOJAZD DO TURCJI
"Najdroższym" odcinkiem jest przejazd z Polski do Istambułu, który trwa od granicy polskiej około 1,5 doby. Co do ceny, to zauważyliśmy pewne różnice w zależności od przewoźnika oraz trasy. Najtańsze były warianty jazdy albo tureckimi autobusami wożącymi handlowców, albo połączenia z przesiadkami przez Budapeszt, a nawet Bukareszt. W każdym razie - najtaniej udało się trasę do Istambułu przejechać za 40 USD (w jedną stronę), a najczęściej wymieniane ceny to 70 USD (w jedną stronę) lub w przypadku podróży w obie strony na tej samej trasie 100 USD (poza sezonem) albo 126 USD (w sezonie). Do ceny biletu należy doliczyć kwotę 10 USD (wiza turecka, którą otrzymuje się "od ręki" na granicy) i ewentualnie extra opłaty za "łatwiejsze przejechanie granic tranzytowych lub tureckiej". Tych ostatnich można uniknąć, ale musimy wysilić swe zdolności "dyplomatyczne" a poza tym warto wiedzieć, że w autobusach tureckich zwykle nie pobierają dodatkowych opłat.
TURCJA
W zależności od czasu, jakim dysponujemy, możemy odwiedzić najciekawsze miejsca w Turcji, a do granicy irańskiej dotrzeć "skokami". Turcja jest ciekawym, tanim i "łatwym" do podróżowania krajem (patrz relacje z trampingowych podróży po tym kraju, zamieszczone w innym miejscu tej książki), stąd warto skorzystać z okazji. Jeżeli jednak czas nas goni, to bezpośredni autobus zawiezie nas z Istambułu do Teheranu w dwie doby (ok. 2300 km), a za bilet zapłacimy od 25 USD. Zakup biletu w agencjach w okolicy Błękitnego Meczetu i Aya Sophia, a także na dworcu autobusowym zwanym Topkapi (nie mylić z nazwą pałacu sułtańskiego); stamtąd odjeżdżają autobusy. Jeżeli zdajemy się na lokalne środki transportu, to z Erzurum autobusem dojeżdża się do Dogubayazit (3 USD), a do przejścia granicznego (2 USD) mikrobusem.
W Turcji funkcjonuje bardzo dobrze zorganizowana komunikacja autobusowa. Wszystkie firmy dysponują nowymi autobusami renomowanych firm (np. Mercedes, Mitsubishi itp.). Oprócz kierowcy autobus obsługuje także steward sprawdzający bilety, podający pasażerom chłodzoną wodę (jeżeli mamy własną wodę w butelce to lepiej jej nie pokazywać, gdyż nie zostaniemy obsłużeni) i co jakis czas odświeżające serwetki, po przetarciu którymi twarzy i rąk stajemy się odporniejsi na dalsze trudy podróży. Jakość tureckich dróg jest dobra, a kierowcy jeżdżą po nich szybko acz bezpiecznie. Kupując bilet warto o jego cenę pytać w kilku agencjach i zawsze trzeba się targować, szczególnie kiedy podróżujemy w grupie.
IRAN
Pobyt w Iranie warunkuje okres ważności wizy. Ambasada Irańska w Warszawie (ul. Królowej Aldony 22) wydaje zwykle wizy tranzytowe z pięciodniowym okresem ważności. Warunki uzyskania i cenę należy każdorazowo sprawdzać. Warto choćby wiedzieć, że kobiety muszą złożyć do wizy fotografie, na których mają włosy zakryte chustą.
Przekraczanie granicy turecko-irańskiej nie stwarza trudności, jeżeli pamięta się o bezwzględnym zakazie wwozu alkoholu, pornografii i kamer video. Jeżeli korzystamy z lokalnych środków transportu, a nie z autobusu kursowego Istambuł - Teheran, to koniecznie zjawmy się na granicy wcześnie rano ze względu na długie kolejki.
Po odprawie możemy za 1 USD dostać się taksówką do miejscowości Maku, a dalej autobusami (z przesiadką w Tabriz) za 1,5 USD do Teheranu.
Do stolicy Iranu, z Turcji, przyjeżdżamy na zachodni terminal autobusowy, a w kierunku Pakistanu odjeżdżamy z południowego. Przejazd taksówką z jednego dworca na drugi kosztuje około 0,6 USD.
Jeżeli traktujemy Iran jako kraj tranzytowy, to przejazd na trasie Teheran - Zahedan kosztuje ok. 5 USD i trwa około doby (1600 km). Ambitniejszy wariant to nocne przejazdy autobusami, a w ciągu dnia zwiedzanie najciekawszych miejsc. W takim przypadku polecana trasa wygląda następująco:
1 dzień - przyjazd do Teheranu - zwiedzanie - wyjazd nocnym autobusem do Isfahanu (9 godzin, 1,5 USD); otrzymaliśmy informacje, że w Isfahanie można za opłatą 4 USD przedłużyć wizę.
2 dzień - przyjazd do Isfahanu - zwiedzanie - wyjazd nocnym autobusem do Shiraz (8 godzin, 1,5 USD).
3 dzień - przyjazd do Shiraz - zwiedzanie miasta oraz wycieczka do Persepolis - wyjazd nocnym autobusem z Shiraz w kierunku Zahedanu (17 godzin, 2 USD) - Persepolis położone jest ok. 80 kilometrów od Shiraz, najwygodniej jest wynająć taksówkę i wtedy przejazd w obie strony wyniesie około 5 USD.
4 dzień - przejazd z Shiraz przez Kerman do Zahedanu - nocleg w Zahedanie (propozycje noclegów: hotel Abuzar; pokój 2-osobowy kosztuje 6 USD).
5 dzień - przejazd do granicy irańsko-pakistańskiej w Taftanie - cena przejazdu waha się w zależności od sposobu transportu - najtaniej "na łebka" wynosi ok. 0,7 USD a najdrożej mikrobusem - 2 USD; granicę należy przekraczać jak najwcześniej, ze względu na kolejki.
Irańskie drogi są dobrej jakości, a jeżdżące po nich autobusy to stare ale sprawne i wygodne Mercedesy. W kolorowo oświetlonych autobusach z napisami "God remember" (Bóg pamięta) i "Allah Akbar" (Allah jest Wielki) podawana jest woda uzyskiwana z topiących się w czasie jazdy brył lodu, przewożonych w plastikowych pojemnikach. W irańskich autobusach, w przeciwieństwie do tureckich, pakistańskich i indyjskich, w zasadzie nie wolno palić. Obcokrajowcy kierowani są do firm komunikacyjnych oznaczonych numerami 1 (Iran Peyma) i 15 (TBT), ale możliwa jest czasami jazda autobusami innych firm. Dla ułatwienia znalezienia właściwej firmy podaję pisownię cyfr perskich:
1 2 3 4 5 6 7 8 9 0
PAKISTAN
Z przejścia granicznego irańsko-pakistańskiego (wizę pakistańską można załatwić w ambasadzie Pakistanu w Warszawie, (ul. Starościńska 1) wyruszamy do miejscowości Quetta. Najtaniej będzie podróżować pociągiem (kolej pakistańska udziela 50% zniżek dla studentów i 25% dla turystów; na każdy odcinek należy uzyskać osobne zezwolenie w biurze danej stacji kolwjowej). Kursuje dwa razy w tygodniu, cena biletu wynosi ok. 3 USD, a podróż trwa od 17 do 40 godzin (stacja kolejowa w Quetta znajduje się daleko od centrum - ok. 5-6 km). Można wybrać autobus za 6 USD, który jedzie około 24 godzin. Propozycje noclegów w Quetta: Hotel Imbad (2,5-3 USD/os; gorszy), hotel Muslim (2,5-3 USD/os; lepszy). Dalszy odcinek Quetta - Lahore możemy pokonać w 24 godziny za 5 USD. Lahore to jedno z najciekawszych miast Pakistanu, więc warto się w nim zatrzymać. Tanie hotele w tym mieście mają jednak bardzo złą opinię. Na porządku są kradzieże pozostawionych w pokojach bagaży, czy wymuszania łapówki przez policję w czasie "nalotów" i przeszukań (popularne jest "podrzucanie" narkotyków). Ostatnio na czarnej liście znalazł się hotel Ranggo Ball (przy Iqbal Road). W miarę (!) bezpieczny jest hostel Salvation Army (ok. 2-3 USD/os).
Pakistańskie drogi nie są w zbyt dobrym stanie, a czasami nie zasługują na miano szosy (szczególnie trasa Taftan - Quetta). Poruszają się po nich kolorowe i ozdobione do granic możliwości autobusy, przede wszystkim państwowej firmy NATCO. Podróżowanie nimi jest tanie i dostarcza wielu dodatkowych przeżyć. Przede wszystkim trudno mówić o komforcie. Pasażerowie upchani są w zasadzie we wnętrzu, a na dachu przewożone są bagaże oraz ... podróżni, dla których zabrakło miejsca w środku. Przy tym cena za bilet we wnętrzu i na dachu jest taka sama. W rejonach górskich (Karakorum) firma NATCO udziela 50 % zniżki dla studentów, ale... wyłącznie dla pierwszych czterech szczęśliwców podróżujących danym autobusem. Oprócz NATCO mamy do wyboru autobusy prywatnych przewoźników. Prezentują zwykle znacznie wyższy standard, a często podróż "uatrakcyjniają", nie pozwalając zmrużyć oka, odtwarzane z magnetowidu indyjskie filmy. Ceny biletów w tych autobusach (VAN lub Mashenbrun) są nieco wyższe, ale jeżdzą szybciej, a kierowcy bardziej przestrzegają rozkładu jazdy. Jeszcze drożej wypadnie kiedy będziemy podróżować mikrobusami lub samochodami terenowymi.
INDIE
Przekraczanie granicy pakistańsko-indyjskiej to osobna historia - wszystko zależy od aktualnej sytuacji politycznej w stosunkach pomiędzy tymi dwoma państwami. Jeszcze nie tak dawno trzeba było tamtędy przejeżdzać w konwoju autobusów pod ochroną wojska. Obecnie nie ma już takich problemów - na jak długo, nie wiadomo. Póki co, granicę można przekraczać na różne sposoby. Jeżeli koleją (w czasie mojego pobytu kolej nie kursowała), to z Lahore do granicznej miejscowości Attari i dalej, po odprawie, do Amritsaru. Jeżeli autobusem, to do granicy, przekracza się ją pieszo, a po stronie indyjskiej najtaniej jest złapać autobus do Amritsaru (nie wierzcie kierowcom taksówek, którzy twierdzą, że autobusy nie kursują). Mimo niewielkiego dystansu przejazd Lahore - Amritsar trwa minimum trzy godziny (koszt około 1,5 USD), a to za sprawą biurokracji i tłoku na granicy. Dlatego należy stawić się na granicy wcześnie rano (przejście jest czynne od 10:00 do 16:00). Uwaga - na granicy bagaże są kontrolowane przy pomocy prześwietlania promieniami Roentgena, dlatego lepiej jest wyjąć filmy i trzymać je przy sobie.
Amritsar to najbardziej święte miasto Sikkhów, ze wspaniałą świątynią. Warto się tutaj zatrzymać, tym bardziej, że można bezpłatnie (na własnej karimacie) przenocować w świątyni!
Z Amritsaru do stolicy Indii, Delhi, jest tylko 7 godzin jazdy jednym z kilku codziennie kursujących pociągów. Bilet kosztuje ok. 4 USD.
Dalej Indie stoją przed nami otworem!!!
POWROTNA DROGA Z INDI
Trasa, którą opisaliśmy jako południową drogę do Indii, może również służyć jako szlak powrotny.
Prawdziwi podróżnicy nie wędrują jednak tą samą drogą, dlatego warto rozważyć inne warianty powrotne:
Delhi - Kathmandu - Lhasa - Golmud - Urumqui - Ałmaty - Moskwa - Polska - opis tej trasy, przebytej w odwrotnym kierunku zamieszczono na stronach 104-113 (Anna Olej - Wyprawa do Tybetu).
Delhi - Amritsar - Lahore - Rawalpindi - Gilgit - Sust - Tashkurgan - Kashgar - Biszkek - Moskwa - Polska - opis tej trasy na odcinku do Sust znajdziecie w relacji Sławomira Adamczaka - Pakistan (str. 84-91), dlatego poniżej podajemy skrót z Lahore do Sust i uzupełnienie do Polski.
Lahore - Rawalpindi
6 godzin jazdy mikrobusem, bilet kosztuje ok. 2,5 USD.
Rawalpindi - Gilgit
17 godzin jazdy autobusem, bilet kosztuje od 5 USD (autobus NATCO) do 6,5 USD (autobusy prywatne). Gilgit - Sust - 6 godzin jazdy, bilet kosztuje od 2,5 USD (autobus; jest tylko jeden dziennie), do 7 USD (mikrobus).
Sust - Tashkurgan
Placówki graniczne znajdują się w Sust (pakistańska) i Pirali (chińska), a granicę przekracza się na przełęczy Khunjerab (4703 m npm). Przełęcz przejezdna jest w okresie od maja do października. Przejazd autobusem lub samochodem terenowym kosztuje kosztuje ok. 25 USD.
Tashkurgan - Kashgar
8 godzin jazdy autobusem, bilet kosztuje 7 USD. Na trasie Sust-Kashgar kursują także bezpośrednie autobusy (ok. 40 USD).
Kashgar - Biszkek
Na tej trasie kursuje bezpośredni autobus. Czas jazdy około 1,5 doby, cena biletu - 50 USD. Po drodze przekracza się granicę chińsko-kirgiską na przełęczy Turugart ( 3752 m npm). Można również przejechać ten odcinek taniej pokonując go skokami Kashgar-granica, granica-Naryn, Naryn-Biszkek. Kosztuje to około 20-25 USD, ale może trwać znacznie dłużej. Granicę mogą przekraczać jedynie pojazdy posiadające specjalną licencje, dlatego przed wykupieniem biletu należy sprawdzić czy nasz przewoźnik ją posiada.
Biszkek - Moskwa
Bilet w 4-osobowym przedziale sypialnym kosztuje 80 USD, a w wagonie bez przedziałów, z miejscami do leżenia - 50 USD. Nocleg: hotel Tourist 1,7 USD/os. Warto zobaczyć fort i bazary.